niedziela, 5 lutego 2012


Rozdział 10.
Wstałam rano, jeszcze z zamkniętymi oczami sięgałam po telefon. Gdy przetarłam oczy i zobaczyłam która godzina obróciłam się na drugi bok, lecz ktoś szepnął mi do ucha:
-Cześć, jak się spało.?-zapytał bardzo dobrze znajomy mi głos.
-Hazza! Matko Kochana!!-podniosłam się- ale mnie przestraszyłeś,- zaczęłam dyszeć z przestraszenia- nigdy nie rób tak więcej.
-ale ty jesteś taka słodka jak się złościsz-powiedział ze swoim złośliwym uśmieszkiem.
-daj mi 20 minut i będę gotowa- cmoknęłam go i poszłam do łazienki z ciuchami pod pacha.
Po niecałych 20 minutach byłam ubrana, pomalowana i umyta a zarazem uczesana. Hazza dalej siedział na łóżku i się na mnie gapił. Podobało mi się to. Usiadłam koło niego i zaczęliśmy rozmawiać
-jak tam Liam-zapytałam patrząc się w jego oczy, a on bawiąc się moimi włosami odparł:
-dobrze, chociaż dalej go trzyma, trzeba czekać. nie pozostaje nam nic innego.. Ona nie wróci szybciej niż za 2 lub 3 tygodnie
-wiem, ale trzeba to jemu uświadomić-odparłam-a gdzie Domi i Lou-spytałam rozglądając się po pokoju.
-poszli na lodowisko chcieli być dzisiaj sami-powiedział-no właśnie a co my dzisiaj robimy-spytał nieśmiało.-lody? herbaciarnia? Cafeshop .? wymyślaj –uśmiechnął się
-ja jestem za bilardem a potem może herbaciarnia, ale idziemy sami czy zabieramy kogoś jeszcze
-wiesz tak myślałem o Liamie, nie chciałem by był sam…
-no to jak zabieramy go to tez zabieramy Niall’a i Zayn’a.- powiedzialam i się zastanowiłam-ej mam do ciebie pytanie .
-słucham-odparł.
-bo ty się z nimi bliżej trzymasz niż ja nie wiesz czasem czy oni kogoś nie mają, bo tak sami ciągle-zaśmiałam się.
-z czego się śmiejesz.??
-no bo każdy ma parę a oni tak razem, więc wiesz nie wiadomo kto co sobie może pomyśleć.-zaśmiał się a w jego oczach widziałam wszystko czego pragnęłam. Tak bardzo się cieszyłam, ze może być teraz przy mnie. Pocałował mnie i powiedział, że idzie na dół się zapytać czy idą z nami.
Ja zostałam w pokoju. Dawno nie byłam na kompie, wiec weszłam na tt, fejsa i nk. Hmmm na tt przybyło mi mnóstwo nowych wiadomości. Starałam się na wszystkie odpowiedzieć, ale zajęło mi to bardzo dużo czasu, oczywiście prawie wszystkie to Directionerki. Śmiałam się sama do siebie bo pamiętam jak ja taka byłam, pisałam do chłopaków a teraz… Ehhh. Szczerzyłam się do monitora. Odłożyłam komputer, wzięłam ciepły kubek z  herbatą i usiadłam na parapecie patrząc jak listopadowe liście spadają z drzew. Zadzwonił mój telefon, zobaczyłam na wyświetlaczu, ze to tata. odebrałam od razu.
-Heeeej Tato-powiedziałam z tęsknotą
-cześć kochanie, jak ci tam jest?
-no dobrze mam własny pokój, niczym się nie przejmuje a do szkoły uczęszczam regularnie-nie skłamałam, no może trochę. Do szkoły nie chodziłam, ale do chłopaków przychodził nauczyciel więc mieliśmy lekcje z nimi. Ja i Domi. Więc nie można powiedzieć by to było kłamstwo.-a u was jak.? Może odwiedzę was w niedziele przyjdę z Harrym na obiad co ty na to?
-pewnie mnie to pasuje-usłyszałam kochający głos taty za którym tęskniłam. Rozmawiałam z nim jeszcze z 10 minut, gdy do pokoju wszedł Harry i dał znak, że zaraz idziemy.
-tato ja muszę iść idziemy na miasto. Kocham cię.
-tylko ubierz się ciepło, jest zimno, czapka i szalik-ostrzegał mnie.
-dobrze tato obiecuję-cmoknęłam do telefonu, który zaraz schowałam do kieszeni w spodniach.
Zeszłam na dół, z tego co widziałam wszyscy idą oprócz Domi i Lou którzy zrobili sobie dzień wolny. Ubrałam się, czapka i szalik tak jak mnie tata prosił.
-ale ładnie wyglądasz-powiedzial Harry trzymając mnie za rękę przez całą drogę a ja go tylko pocałowałam.
Bilard mieścił się w centrum Londynu na 5 piętrze wielkiego budynku. Na szczęście była winda, gdyby jej nie było nie wiem czy dała bym radę wejść, bo palce u nóg mi zamarzły. Gdy weszliśmy na gorę to nas zamurowało. Spotkaliśmy tam Lou z Domi grających razem i obściskujących się. Od razu nas zauważyli a Lou tylko się wariacko uśmiechnął, to chyba za ten uśmiech go Domi pokochała.
-a wy nie na lodowisku?-zapytał Hazza groźnym tonem
-No nie poszliśmy teraz na bilard-odparła Domi
-to gracie z nami-powiedział Zayn
-nie nie-wtrąciłam-oni maja dzień tylko dla siebie więc im nie przeszkadzamy, niech się sobą nacieszą nie będzie was przecież tydzień.
-no fakt-wtrącił Zayn.
Gra się zaczęła, Harry cały czas się denerwował bo ja wygrywałam, a on cały czas przegrywał. Bylam w drużynie z Liam’em i Zayn’em, a Harry i Niall razem.
-teraz twoja kolej-pokazał na białą billę Zayn.
Przygotowałam się do uderzenia, nie mam pojęcia jak to zrobiłam ale bila zamiast poturlać się po stole odbiła się i trafiła prosto w czoło Niall’a.
-o kurczaki-podbiegłam do Niall’a-nie chciałam przepraszam. Bardzo boli?
-ale coo? auć- pomasował sobie okolice czoła-nie nie boli
-na pewno?-chciałam się upewnić w końcu mocno ode mnie dostał.
-na pewno-przytulił mnie a Harry popatrzył się na nas złowrogim wzrokiem.
-to ja już mam dość bilarda chodźmy do tej herbaciarni.
-okej idziemy-powiedział Liam który widać po jego minie, że był zadowolony z dzisiejszego dnia.
Niall wychodził ostatni cały czas trzymając się za czoło. Ja szłam z Harrym za rękę, ale zostawiłam go na chwile tłumacząc się, że musze iść do Niall’a bo mam wyrzuty sumienia.
-ja na serio przepraszam nie chciałam-powiedziałam-nie gniewaj się na mnie-posmutniałam
-ale na serio nic mi nie jest. Tylko będę miał guza nic wielkiego.-uśmiechnął się
-dziękuję ci-przytuliłam go-to ja w herbaciarni kupię ci twoją ulubioną herbatę.-usmiechnęłam się
W herbaciarni byliśmy za 5 minut bo nie była położona daleko od miejsca gdzie był bilard. Usiedliśmy na pufach, bo takie tam były siedzenia. Wszyscy zajęli miejsca a ja i Harry zajęliśmy się zakupem
-to ja poproszę-pomyślał-jaki chcesz?
-obojętnie, ale weź jedną o smaku marchewkowym dla Niall’a. Wróciłam na miejsce gdzie siedzieliśmy. Zayn cały czas wychylał głowę do dziewczyny która siedziała obok nas. Siedząca blondynka o brązowych oczach rozmawiała z koleżanką, gdy tylko zobaczyła, że Zayn się na nia patrzy od razu się speszyła i zaczęła się smiać. Hazza wychylił głowę i na nią spojarzał.
-no to Zayn’owi ktoś wpadł w oko-usmiechną się i powiedział- zaproś ją tutaj
-no dobra-zrobił wdech i wydech i podszedł no brązowookiej blondynki.
Wrócił po 15 minutach.
-ma na imię Daga czyli Dagmara i tez jest Polką- popatrzył na mnie.
-to dlaczego tutaj nie przyszła ze swoją koleżanką?
-koleżanka przyjechała do niej na jakiś czas i ma na imię Wiki. Daga przyjdzie do nas w piątek na imprezę
- w piątek robimy imprezę.??-spytał Liam
-na to wychodzi -powiedział Hazza i mnie przytulił. Do tego wszyscy byli zadowoleni, że w końcu cos może wyjdzie Zayn’owi
-no to jeszcze został nam Niall, ale mam pomysl-powiedziałam a on popatrzył się na mnie z uśmiechem pijąc marchewkową herbatę i trzymając się za czoło.

No to mamy 10 rozdział <3. Dzięki wam jesteście kochani, dzięki za wszystkie komentarze i za to, że to czytacie a zaniedługo specjalny bonus dla mojej Kasi ;D. ty wiesz wariatko ;D. no to mamy nową postać ;DDD. Dzięki za wszystkie wyświetlenia, jest ich dużo bo aż 1960 < 33333. Może nie wszyscy zostawiacie komenty ale widać, ze czytacie :d. za Wszystko dzięki jesteście kochani <3Powitajmy Dagmarę w naszym gronie ;DDD. Jak możecie rozsyłacie dalej by było więcej czytelników. ; DD

11 komentarzy: