Rozdział 17.
x. Liam .x
Środek
nocy. Spać nie mogę. Cały czas myślę o niej. W sumie powinienem zapomnieć po
tym co mi zrobiła tak czy siak nie potrafiłbym jej na nowa zaufać, ale z dużo
dla mnie znaczyła. Myśli pałętały mi się po głowie cały czas ,, Merry, Merry,
Merry”- tylko to teraz siedziało w mojej głowie. Nie schodziłem na dół, bo
wiem, że każdy śpi, lecz usłyszałem na dole jakiś łomot. Zeszedłem na dół
zobaczyć kto to.
-hej-powiedział dobrze znajomy mi głos.
-Boże to ty- odskoczyłem z wrażenia.
-no co.?- Daga wyciągała z lodówki jedzenie.
-w środku nocy będziesz jeść.?-spytałem
-nie to dla Zayna, źle się czuje, jemu coś tak dam aby coś
zjadł. A u ciebie jak.?
-dobrze-próbowałem ją oszukać, lecz ona jak by czytała w
moich myślach.
-nie oszukasz mnie. Wiem, że o niej myślisz i nie potrafisz
przestać.
-masz rację-usiadłem na taboret jedząc kawałek czekolady
którą dała mi dziewczyna.
-idź na górę spać rano wstaniesz to ci przejdzie.
Poszedłem za jej radą.
***
-Hallo.?- odebrałem telefon. Po drugiej stronie słuchawki
był starszy facet nie wiem, kto to bo nie znałem głosu.
-proszę przyjechać to szpitala przy Centarl Parku! Chodzi o
Merry.
Rozłączył się.
W kilka sekund byłem gotowy do wyjścia.
-gdzie wychodzisz.?-spytała Domi na dole.
-będę potem.-wybiegłem z domu
Gdy przyjechałem na miejsce czekała na mnie bardzo zła
wiadomość.
-Pan Liam Payne ?
-tak o co chodzi. ? – mówiłem przestraszony.
-mam dla pana bardzo zle wieści… chodzi o pannę Merry
-co jej jest.
-próbowała popełnić samobójstwo.
-co.??-usiadłem z wrażenia. To nie możliwe .-wyjdzie z tego.?-zapytałem
-niestety-lekarz przełknął ślinę-już nie wyszła. Kazała
tylko przekazać panu ten list-podał mi list- bardzo mi przykro.
Łzy nabrały mi się do oczu. Wybiegłem ze szpitala z listem w
ręce, którego przez dłuższy czas nie potrafiłem otworzyć. Cały czas byłem
zdenerwowany i rozpaczny. Prowadziłem auto o mało nie powodując wypadku. Gdy podjechałem
na podjazd do nas wysiadłem i od razu wparowałem do pokoju zamykając drzwi na
zamek i rzuciłem się na łóżko. Zacząłem płakać. Za drzwiami stała Caroline
która próbowała się do mnie dobić. Na daremno.
-idź sobie, chcę być sam-krzyknąłem do niej w łzach.
List leżał na komodzie, lecz nie wiedziałem czy go otworzyć.
Otworzyć czy nie.?- te myśli pałętały się w mojej głowie,
lecz powiedziałem że zaraz najpierw musze pomyśleć.
Co teraz będzie.? Jej nie ma i nigdy już nie będzie.?
Zabraknie jej dla każdego. Nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na te pytania.
Wstałem i zabrałem się za czytanie listu.
,,Liamie,
nigdy nie byłam dobra w pisaniu listów pożegnalnych, dlatego będę pisała po
prostu z serca. Zrobiłam to bo miałam już tego dosyć. Chciałam, żeby lekarze
mnie nie uratowali. Tak będzie lepiej, dla ciebie, dla mnie, dla każdego.
Myślałam, ze kiedyś mi wybaczysz, lecz myliłam się za dużo bólu ci zadałam i
się nie dziwię, na twoim miejscu zrobiłabym to samo. Chcę cię prosić tylko o
jedno, abym już na zawsze została w twojej głowie. Kocham i będę cię kochać.
Merry
Ps: Czekam na ciebie już na zawsze”
Rozpłakałem się. Nie potrafiłem powstrzymać łez. W końcu
zadecydowałem. Spakowałem się i zeszedłem na dół.
-gdzie ty jedziesz-spytał Harry trzymający w ramionach
Carolinę.
-do rodziców.. muszę odpocząć jak najdalej od tego miejsca.
-ale co się stało.?-spytała Carolina
-wracam za tydzień-wyszedłem i zostawiłem im list na
komodzie po tym się wszystkiego dowiedzą.
x. Caroline .x
Pierwsze
co zrobiłam po wyjściu Liama to odczytałam list.
-co robisz-wtargnął do pokoju Harry i zastał mnie siedzącą i
płaczącą na kanapie z listem w ręku- co jest mała.?
-Merry popełniła samobójstwo-zaczęłam płakać.
-cooo.?-wtulił się we mnie i płakał razem ze mną.
-gdzie jest Liam-zapytał Niall który także w tym momencie
wszedł to pokoju a ja mu dałam list by przeczytał na głos gdy wszyscy będą w
pokoju.
Nagle w salonie pojawili się wszyscy: Domi z Lou, Daga z
Zaynem, Niall i ja z Harrym siedzieliśmy a gdy nasz kochany blondynek czytał list
od Merry dla Liama. Każdemu po kolei zaczęły płynąć łzy po policzkach.
-w takim razie gdzie jest Liam, który teraz pewnie cierpi
najbardziej.?-spytała Daga.
-pojechał do rodziny. Chciał odpocząć-odpowiedziałam.
Każdy się rozszedł do siebie w ciszy.
``` tydzień później ‘’’’’
Po pogrzebie
pojechaliśmy wszyscy do domu w którym każdy poszedł do siebie.
-jak się czujesz-spytał wchodząc do mojego pokoju Harry.
-dobrze, jakoś się trzymam, ale najgorzej cierpi Liam, po
pogrzebie pojechał do rodziny, kiedy wraca.?
-nie wiem. ale może gdzieś pójdziemy .
-gdzie chcesz iść.?
-nie wiem obojętnie oderwać się od codzienności i naszego
domu.
-więc gdzie-spytałam po raz kolejny.
-do kawiarni. Chodź-pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy
spędzając resztę wieczoru razem a w myślach Merry.
x. Niall .x
To dzisiaj.
Randka z Kasią. Ciemną blondynką o niebieskich oczach. Wyszedłem z domu punkt
18:30 aby o 19 móc się z nią zobaczyć.
Idzie. Z naprzeciwka wychodzi w fioletowej sukience i
czarnej torebce.
-hej-wydukałem i wyciągnąłem dla niej różę którą jej dałem
-hej-pocałowała mnie w policzek-dziękuję jest śliczna
-to nic w porównaniu z tobą-powiedziałem chyba na tyle
cicho, aby nie usłyszała
-dzięki.-uśmiechnęła się.
Uśmiech miała najpiękniejszy. Gdy jej usta szły w górę robiły
się na jej twarzy słodkie dołeczki które mi się bardzo spodobały.
-gdzie idziemy.?
-ja stawiam na miejsce w którym się poznaliśmy do milk’a-zaproponowała.
-jasne-odparłem.
Wziąłem ją pod rękę i zaprowadziłem do miejsca, które od dzisiaj
było moim ulubionym.
***
- to był niesamowity wieczór. Dziękuję ci.
Byliśmy już przy jej domu, gdy nagle zachciałem ją
pocałować.
Pocałunek był delikaty, ale bardzo subtelny. Oderwała się.
-coś źle zrobiłem-spytałem przerażony.?
-nie, ale mi wbijasz skrzynkę na listy w plecy.-zaśmiała się
-zobaczymy się jeszcze.?
- kiedyś tak-powiedziała i pocałowała mnie.
Niesamowita laska-mówiłem sobie w głowie.
mam nowy wygląd strony myślę, ze sie podoba ;P proszę o komentowanie, no a tak to was kocham ;D