niedziela, 25 marca 2012


Rozdział 20.
                Jedyną rzeczą jaką mogłam powiedzieć po pierwszej nocy w nowym miejscu zamieszkania było, na pewno to że miałam najwygodniejsze łózko w całym domu. No przynajmniej mi się tak wydawało. Wstałam wcześnie rano gdzieś około 7, ale nie potrafiłam się przestawić na ten czas. Było mi bardzo trudno.
Trzymając kubek kakała stałam na tarasie i patrzyłam na ogromny napis HOLLYWOOD który widniał 300 metrów przede mną.
``Jakie to ja mam szczęście. Wspaniały chłopak, najlepsi przyjaciele i cudowne miejsce gdzie mogę ich mieć wszystkich przy sobie``- tylko to teraz mieściło się w mojej głowie.
Ubrana w niebieski szlafrok i różowe kapcie zostałam złapana w pasie przez kogoś, kogo zapach był mi doskonale znany.
-Heej-dostałam całusa w policzek- jak się trzymasz.
-a dobrze, ale mam problem z przestawieniem czasu.-zaśmiałam się całując mojego chłopaka.
-jedziemy dzisiaj na podpisywanie płyt, jedziecie z nami.?
-niee my z Daga i Domi wybieramy się na największe zakupy w życiu
-noo tak dziewczyny-powiedział-Niall dalej za Kasia.
-wieeem-powiedziałam z uśmiechem-mam pomysł, ale nie wiem czy wypali .-olśniło mnie
-o matko nie- złapał się  za głowę bo wiedział, ze moje pomysły są zazwyczaj okropne.-no słucham
-zrobię wszystko by Kasia tu przyleciała spokojna już twoja rozczochrana
-ale moja włosy sa w porządku .-poczochrałam je-no okej już nie.-przytulił mnie a ja utonęłam w jego objęciach.
**Daga**
                Byłam w niebo wzięta. Widoki, ocean w ogóle miejsce. Ale najbardziej bałam się, że zobaczę ojca. Z moich ogromnych przemyśleń wyrwała mnie Carolina i Domi które wbiegły do mojego pokoju bez pukania.
-ej ej a może tak zapukać-powiedziałam lekko zdenerwowana.
-no okej okej powtórka-powiedziała Domi wraz z przyjaciółką wychodząc z pokoju.-puk puk-zapukała w drzwi
-proszę-powiedziałam uprzejmie
-jedziemy dzisiaj na wielkie zakupy do najlepszego CH w całej Kaliforni!
-no a chłopcy-spytałam.
-jadą na podpisanie płyt. Co ty na to.?-zaproponowała Carola.
-Jasne, że tak. Za 30 minut na dole .
Z uśmiechem na ustach zaczęłam się przygotowywać na największe zakupy w moim życiu. Ubrałam się w to co miałam pod ręką. Top czarne rurki i zwykłe trampki.
Torba pod rękę i schodzimy na dół.
-to co idziemy.?-wzięłam dziewczyny pod rękę i wyszłyśmy.
-kocham cię-krzyknęła Carola do Harry
-baw się dobrze-tylko tyle jej odpowiedział.
Wychodząc z domu i czekając na taksówkę zahaczyłyśmy o sklep z lodami itp. Zrobiłyśmy kilka zdjęć.
Taksówka podjechała pod centrum handlowe. Wysiadając razem z dziewczynami zaczęłyśmy się kierować do najlepszych sklepów świata, nie wierząc że coś takiego spotyka właśnie nas.
x. Zayn .x
                Podpisywanie płyt miało być w BH w jakimś klubie. Przyjechaliśmy limuzyną, która była bardzo długa i czarna. Wokół nas było mnóstwo fleszy których nie dało się ominąć.
-Tylko nie róbcie głupich min aby nie wylądować jutro w jakimś brukowcu-powiedział nasz menager.-jesteście w LA. Pamiętajcie o tym.
Przybiliśmy wszyscy piątki i weszliśmy przez czerwony dywan do klubu gdzie na samym końcu czekały na nas miejsca.
„ Możecie zobaczyć swoich idoli za 3.. 2… 1..”
W tym momencie rozległ się jeden wielki huk. Drzwi obrotowe, omal nie wyleciały bo nachalne fanki tylko się pchały aby im się podpisać.
Ostatnia dziewczyną była brunetka o brązowych oczach, miała około 16 lat i podeszła do mnie z wyciągniętą ręką gdy wokół mnie nie było nikogo.
-Cześć-wyciągnęła rękę i mnie przytuliła-pamiętasz mnie.?
-yyyy no nie za bardzo. Przepraszam ale… kim jesteś.?
-to ja Olivia.
-Olivia.?-zapytałem zaskoczony.
To nie mogła być ona. Jak ona strasznie wyładniała. Moja pierwsza dziewczyna z okresu sp/gimnazjum jest w LA.
-co ty tu robisz.?-spytałem
-a jestem projektantką mody.. a ty.?
-jestem w trasie koncertowej wraz z kumplami…. Chcesz ich poznać. Ej chłopcy-zawołałem ale zatkała mi usta ręką.
-nie nie wołaj, pójdziemy gdzieś.?
-jasne. Tylko im powiem że nie jade z nimi
Gdy podszedłem do chłopaków zobaczyłem tylko ich miny. Wiedziałem, że ze spotkania z Olivią zadowoleni nie będą.
-Ej ja idę z Oli na imprezę.-powiedziałem
-tylko wiedz co robisz, bo Daga zadowolona nie będzie-powiedział Lou- co mamy jej powiedzieć.
-wciśnijcie jakiegoś kita idę cześć-wziąłem Oli pod ramię i poszedłem w stronę drzwi.
*** 4 godziny później***
-nogi mnie bolą z tańca idziemy do hotelu-powiedziała Olivia
-jasne.-odpowiedziałem jej.
Co ja do cholery robię.? Mam dziewczynę. Gdzie ja z nią idę.
Byłem za bardzo upity by cokolwiek myśleć i robić na trzeźwo…
Wchodząc do pokoju zaczęliśmy się całować potem tylko zgasło światło…

                -Hallo-tak już jadę-powiedziałem do telefonu do Dagi.
Po przyjeździe stała na podwórku i czekała na mnie zniecierpliwiona.
-Gdzie ty byłeś całą noc-spytała przerażona
-nie chcę cię okłamywać, byłem z Olivią
-słucham.? Czy ja aby się nie przesłyszałam.-zaśmiała się.-zaszło coś między wami .?
-niestety tak . –spuściłem głowę.
-pakuję się i wracam do Londynu a ciebie już nie chcę znać.

niedziela, 11 marca 2012


Rozdział 19.
                -spakowana.?- krzyknął do mnie Harry z sąsiedniego pokoju.
-tak tylko jeszcze czekam na dziewczyny, żeby do mnie przyszły.
Siedząca obok mnie Kasia siedziała smutnie wpatrując się w telefon.
-szkoda, że z nami nie jedziesz- powiedziałam do niej.
-wiem ale to nie moja wina, muszę tu zostać bez względu na to czy chce czy nie bo mama jest dla mnie najważniejsza.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Blondyn wychylił swoją głowę zza drzwi i zapytał się czy może wejść.
-jasne.
Usiadł obok Kasi próbując ją przekonać, żeby z nami jechała. Na próżno.
Dziewczyna pocałowała go i wyszła mówiąc, że się bardzo śpieszy.
-będzie mi jej bardzo brakować
-wiem, ale to tylko pół roku, jeżeli to prawdziwa miłość to dacie sobie radę
Zadzwonił telefon, odbierając zobaczyłam na wyświetlaczu imię najlepszej przyjaciółki
-hal..
-AAAA jedziemy do USA. Aaaaaa-usłyszałam w słuchawce
-czy ty jesteś głupia.??
-yyy czemu-powiedziała zdzwionym głosem Domi.
-jesteś obok w pokoju.
-no i co. Też, cię kocham. A teraz się pakuj a nie rozmawiaj-rozłączyła się.
A głowie chodziła mi tylko jedna myśl: WTF.??
                Przyjechaliśmy na lotnisko 2 godziny przed wylotem. Odprawa i te inne rzeczy trochę trwają, a zawsze samolot może przylecieć wcześniej.
Stojąc wtulona w Harr’ego zauważyłam, ze nie ma Dominiki.
-gdzie jest Domi.?-spytałam Lou lekko poddenerwowana.
-poszła do domu bo zapomniała swojego łańcuszka szczęścia, wiesz, że się z nim nie rostaje.
Minęło trochę czasu zanim wyruszaliśmy. Gdy w końcu nadszedł ten moment trzymałam Harr’ego mocno za rękę bo strasznie się bałam.
Krajobraz za oknem był niesamowity. Chmury które jak byłam mała zawsze przypominały jakieś śmieszne stworki, teraz wyglądały jak wata cukrowa, które Lou pewnie zjadł by łyżeczką.
Włożyłam słuchawki na uczy i odpłynęłam w sen mając przed sobą jeszcze około 7 godzin lotu.
x.Daga.x
                Siedziałam obok mojego wybranka. Nasze palce były razem splecione w jedno.
Myślałam o tym jak to będzie tam, inne życie, nowe życie, nowi ludzie, nowe wszystko.
-ej a gdzie my tak właściwie będziemy mieszkać.?-spytałam Zayna
-wiesz, mamy wkupiona willę w Los Angeles.?
-gdzie.???
-no w LA.
-tylko nie tam-posmutniałam
-a co tam takiego jest.?
-nie nic.-uśmiechnęłam się
Próbowałam zrobić dobra minę do złej gry, ale najwyraźniej mi to nie wyszło. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy. Bałam się go znowu spotkać, nie chciałam patrzeć na jakiego straszną twarz, nie chcę tego człowieka znać. On z dobrego domu nigdy nie znający nieszczęścia. Co mu powiem, że mój tata to tyran który nas bił,zdradzał i teraz tu miesza ze swoją kochanką.?
-a będziemy się przemieszczać, czy tylko siedzieć w jednym miejscu.?
-no wy raczej cały czas w jednym my będziemy podróżować, no ale znając Domi i Carolinę zrobią wam w ciągu tych 6 miesięcy taka wycieczkę, że zwiedzicie całe Stany Zjednoczone-powiedział Zayn który mnie przytulił. Oparł się o mnie i zasnął.
x.Domi.x
-no zostaw tą książkę-usłyszałam od mojego chłopaka który chciał mi wyrwać najpiękniejszą historię o miłości którą czytałam kiedykolwiek. Na próżno- no ile można czytać, czytasz to chyba po raz 4
-yyy nie bo 5 i za każdym razem płaczę- czytałam dalej w między czasie jedząc żelki .
-pogadałabyś ze mną lub cos
-no przecież rozmawiamy..
-no tak, ale nie robimy tego-tu mnie pocałował i przytulił tak mocno, że w jego ramionach czułam się najbezpieczniej na ziemi.
-ej martwię się o Niall’a. Tęskni za nią. Ide do niego pogadać z nim
-no ale mnie nie zdradź-przestrzegał mnie i puścił oko.
Irytujące były te jego wypominanki o zdradzie. Nie wiem jaka była jego przeszłość, może się boi, ale było to strasznie wkurzające.
Przemieszczając się pomiędzy miejscami nie musiałam mówić przepraszam, bo ten samolot był wynajęty tylko dla nas.
Chodząc tak przewróciłam się przynajmniej z kilka razy.
W końcu doszłam do siedzenia Nialla.
-siemka, jak tam.?
-tęsknię za nią. Tyle ci powiem, a u ciebie.?
-yh, dobrze, nie martw się dojedzie-puściłam mu oko
-skąd to wiesz.?-spytał bardzo zdziwiony.
-nie wiem wróżką nie jestem, ale mogę ci to obiecać-przytuliłam go-. A no właśnie miałam się ciebie zapytać Lou został kiedyś zdradzony.
-skąd to pytanie.?
-po prostu.
-no w 2 klasie podstawówki zakochał się w takiej Elenor, zostawiła go dla takiego Toma bo miał lepsze kredki z temperówką.
Myślałam, że na miejscu posikam się ze śmiechu.
-okej dzięki-pocałowałam go w czubek głowy i odeszłam do Lou.
-co jest.?-zapytał mnie mój chłopak
-jak dojedziemy muszę sobie kupic nowe kredki z temperówką i gumką-uśmiechnęłam się do niego i kończyłam czytać moją powieść o miłości.
x.Caroline.x
Pierwsza myślą po przebudzeniu było to że zabiję tego kogoś kto mnie zbudził ze snu o przystojnym Jessim, no ale kto to mógł być Harry.? OCZYWIŚCIE!!
-wstawaj 3 dzwonki!!
-no i co-obróciłam się na drugi bok ignorując go.
-to oznacza ewakuacja.
No ale jak to stanie się coś.? a jak uderzymy w coś.? lub utoniemy.??
-co co.? Gdzie moje rzeczy trzeba się ratować!
-żartuję chciałem cię nastraszyć ale zaraz wysiadamy.
Uderzyłam go najmocniej jak mogłam i usiadłam bez słowa.
``3 godziny później``
-AAAA Los Angeles . AAAA –usłyszałam Domi która jak zobaczyła naszą willę to omal nie upadła
-każdy rezerwuje sobie pokój 3…2…1..
Każdy pobiegł w inną stronę by rezerwować jak najlepszy pokój. Efektem końcowym tego było, że najlepszy pokój bo największy wyrwali Domi i Lou.
-jak ci się podoba-zapytał Harry gdy staliśmy na balkonie wtuleni w siebie.
Przed nami był piękny widok na napis HOLYWOOD.
Czego trzeba mi więcej.? Niczego
-kocham cię-powiedziałam do niego wtulając się w jego ramiona .

kolejny rozdział ;D sorki że długo nie pisałam, ale nie było czasu, zostawiajcie komentarze ^^
ja już powoli kończę przygodę z blogiem <3. papap ;*

sobota, 3 marca 2012


Rozdział 18.
                Wakacje. Połowa lipca. Plaża, słońce ocean nad najpiękniejszą plażą na świecie. Wakacje z chłopcami z One Direction to marzenie każdej dziewczyny na całym świecie.
-to co idziemy popływać-spytał mnie Harry.
-jasne-wzięłam jego rękę i zaczęliśmy romantycznie pływać w oceanie.
Wtulona w jego ramiona spytałam:
-a gdzie Lou i Domi.??
-poszli gdzieś ze sobą.
Mimo, że Harry mnie uspokoił to coś we mnie mi mówiło, że powinnam się przyjrzeć tej sprawie.
Całowaliśmy się wtuleni w siebie.
-mówiłem ci już, że masz śliczne oczy.?
-tak, ale nie wiem co jest pięknego w takich oliwkowych goglach-zaśmiałam się.
-wszystko jeżeli posiada je najpiękniejsza osoba na świecie.
-dziękuję-całowałam go.
Jego pocałunek był delikaty, ale bardzo mi się podobał.
Wpadłam na pomysł by go trochę podenerwować. Odwróciłam się do niego i dałam nura do wody, tak aby go ochlapać.
-goń mnie-krzyknęłam do niego.
Patrząc w stronę domów i plaży zobaczyłam auto. Nic by nie było w tym dziwnego tylko 2 mężczyzn których było koło auta bardzo dziwnie się zachowywało. Jeden siedział za kierownicą a drugi trzymał jakąś dziewczynę w tali.
-patrz-pokazałam na dziewczynę-dziwna sytuacja. To wygląda jak by ten chłopak chciał ją porwać.
-ale to Domi-powiedział Harry który momentalnie wybiegł z wody ubierając się.
Rzeczywiście, dziewczyną która została wciągnięta do auta była moja najlepsza przyjaciółka
-Domi-podbiegłam krzycząc i wymachując rękami z przerażenia.
Harry podbiegł do pół odjeżdżającego auta i uderzył w maskę a mężczyzna który siedział obok kierowcy wyszedł i wyciągną broń strzelając w mojego chłopaka. Harry momentalnie upadł na ziemię.
-Haaaarryyy-krzyknęłam.
Obudziłam się z najgorszego koszmaru w całym moim życiu.
-co się stało-przybiegł do mnie Harry w fartuszku kucharki i czapce kucharza.
-jak dobrze, że nic ci nie jest-podbiegłam do niego wtulając się w niego- co ty masz na sobie.??
-a robię ciasteczka.
Uznałam, że mąka która była na jego twarzy wyglądała bardzo seksownie.
-gdzie Domi
-siedzi na dole oglądając telewizję
-jak dobrze-usiadłam na łóżku z założonymi rękami.
-zły sen.?-spytał
-najgorszy koszmar jakikolwiek miałam w całym zyciu. Śniło mi się, że ciebie straciłam.
Przytulił mnie i nie chciał puścić. W końcu się odezwał:
-na dole też jest nowa koleżanka Niall’a Kasia.
-cooo.??
W kilkanaście minut byłam ubrana i umalowana aby zobaczyć nową wybrankę która skradła serce naszego blondynka.
-cześć-podeszłam do ciemnej blondynki podając jej rękę-jestem Carolina
-Kasia-wstała i zaraz usiadła
-no w końcu wszyscy są w komplecie-powiedział Zayn.-więc korzystając z okazji, że jest tu Harola ,Loumi Nialla..
-co to ma być-przerwała mu Domi-jakieś skróty.?
-no nudziło mi się wczoraj-puścił do niej oko-no i Zayga , chcę wam coś powiedzieć.
-słuchamy-powiedziałam. Patrząc na miny każdego chłopcy wiedzieli o co chodzi, ale tylko ja Domi, Daga i Kasia nie wiedziałyśmy o czym mowa.
-jedziemy do Usa.
-cooo.?-powiedziała Daga krztusząc się sokiem
-trasa koncertowa z BTR-powiedział Harry siedząc dalej w czapce kucharza
-no ale co my bez was zrobimy-parsknęła Domi w objęciach Lou.
-no ale nie myśl, że jesteśmy kretynami. Jedziecie z nami
-coooo.??- domi znowu nie uwierzyła- wiedziałaś coś o tym.??-powiedziała patrząc na mnie.
-niee, ale Domi wiesz co to oznacza.?
-FLORYYDA!!-krzyknęłyśmy w jednym czasie.
                Od czasów podstawówki marzeniem moim i Domi była wycieczka po Stanach Zjednoczonych, lecz zawsze nie było możliwości spełnić naszych marzeń. Teraz gdy to możliwe czułyśmy się jak najszczęśliwsze dziewczyny pod słońcem.
-dziękuję ci Harry-tonęłam się jego objęciach- ale dlaczego nic nie powiedziałeś.
-niespodzianka-puścił do mnie oko
Popatrzyłam się na Kasię. Widać, że czuła się skrępowana w tej sytuacji. Gdy każdy był zajęty sobą ona siedziała skulona w koncie. Postanowiłam do niej podejść i zagadać.
-ej co jest.?-spytałam
-boooo.. ja nie mogę jechać-powiedziała.
-czemu.?
-nie mogę zostawić mamy. Jest chora nie miała bym serca jej zostawiać.-posmutniała- zresztą nie znam was tak dobrze…
-rozumiem cię-powiedziałam jej-ale musisz w jak najszybszym czasie powiedzieć o tym Niall’owi.
x. Domi .x
                Cała impreza trwała na dole więc ja z Lou mając okazję wymknęłam się aby iść na górę.
-to co robimy-spytałam
-nie wiem, obejrzymy coś.?
-mam inną propozycję.
Wyłączając telewizor i zasłaniając rolety zaczęłam go całować. Byliśmy już ze sobą długo więc uznałam, że to pora na pewne zmiany. Byłam na to gotowa.? Oczywiście. Chciałam to zrobić z Louisem Tomilsonem.? Jak najbardziej. Wiec na co ja czekam.?
W pospiechu zaczęłam ściągać z niego ubrania a on ze mnie. Całując się namiętnie, nie miałam czasu na jakiekolwiek słowa. Całując go ściągnął swoje bokserki ja tylko jęknęłam. 

okej mamy kolejny, sorki że tak długo nie pisałam, ale nie miałam weny . mam nadzieję, że się podoba
no misia chciałaś żeby więcej było o tobie to masz :DDD.
zostawiajcie komentarze ;) będzie bardzo miło, no to paaa xxx
Ps.: jak macie propozycje do kolejnych to pisać na gadu lub tt:D

@Karolaxxx1