niedziela, 15 kwietnia 2012


Rozdział 22.
x. Carolne .x
                               Pojechaliśmy na lotnisko by zdążyć na pierwszy lepszy samolot który by prowadził do La. Każdy z nas się bał o swoich przyjaciół. Co im się mogło stać? Co włamywacze chcieli od nas? Co im zrobiliśmy? Jak się czuje Niall i Zayn. Te dwie myśli krążyły po głowie każdego z nas. Podroż zleciała mi bardzo wolno bo już chciałam wylądować i od razu znaleźć się przy łóżkach tych dwóch naszych kochanych wariatów.
Umowa była taka że chłopcy najpierw jadą do domu zawieść nasze rzeczy a my z Domi i Dagą od razu do szpitala.
Wejście było ogromne. Szpital ten przypominał bardziej szpital z horrorów gdzie chodzą duchy i straszy a nie miejsce gdzie leżą nasi przyjaciele i mają walczyć o życie.
Biegnąc nie umiałyśmy znaleźć miejsca gdzie leżą. Przechodząc obok drzwi zobaczyłyśmy lekarza, którego spytałyśmy:
-przepraszam gdzie leżą Niall Horan i Zayn Malik?
-rodzina?
-yyy nie.
-taaa. Pewnie kolejne wścibskie reporterki. Nie powiem wam gdzie leżą. Proszę tam jest wyjście i do widzenia-pokazał palcem na drzwi.
-aleee. My przyjaciółki-powiedziała Domi
-tak tak jak wszystkie dziewczyny które dzisiaj tu przyszyły.
Zmartwione nie miałyśmy pojęcia gdzie ich szukać. Poszłyśmy za głosem hałasów, który dobiegał piętro wyżej. Słuch nas nie mylił. Przed drzwiami stali dwaj ochroniarze i tłumy fanek próbujące się dostać za drzwi do ich idoli.
-na pewno nas wpuszczą przecież nas znają.
Podbiegłyśmy do dwóch czarnoskórych gigantów w okularach przeciw słonecznych i czarnych garniturach, ale zostałyśmy potraktowane jak cała reszta.
-Paul to my Domi Daga i Carola, nie poznajesz nas? Wpuść nas do nich-powiedziała Domi
-oh to wy, ale nie mogę was tutaj wpuścić.
-nie rób sobie żartów tylko nas wpuść-Daga ze łzami w oczach zaczęła go bić po klatce piersiowej a ten ją odepchnął i dal jej kartkę mówiąc żeby nikomu nie pokazywała.
Cała nasza trójka poszła za róg zobaczyć co było napisane na kartce. „Zayn jest w 598 a Niall w 356. To zmyłka żeby mieli święty spokój.”
-dobra ja idę do Nialla Daga do Zayna a Domi ty idziesz zobaczyć do chłopaków czy już przyjechali.- powiedziałam
-okej .
I każda się rozdzieliła i poszła w inną stronę.
Wchodząc do pokoju numer 356 zobaczyłam leżącego Nialla na łóżku z ręką i prawą nogą w gipsie ewidentnie śpiącego. Przy nim była lekarka która dawała mu kroplówkę.
-przepraszam czy możemy porozmawiać?
-a ty z rodziny?
-nie ale jestem jego dobra przyjaciółką, mieszkam z nimi i jestem dziewczyną jego przyjaciela. On tutaj nie ma rodziny ma tylko nas. Niech mi pani powie co z nim.
-więc tak na pewno z nim jest lepiej niż z tym drugim Malikiem. Horan na złamaną rękę, nogę i cały czas śpi- przerwała i popatrzyła się na blondyna- ale to nie śpiączka za niedługo się obudzi. Kości musza się zrosnąć i będzie wszystko dobrze.
-jejku to dobrze. A z Zynem.? –spytałam zdenerwowana?
-to już gorsza historia, ale o tym powie ci lekarz z jego segmentu ja się zajmuję tylko Horanem
-A mogę przy nim usiąść?
-jasne teraz tego potrzebuje.-odpowiedziała dziewczyna wychodząc i zamykając za sobą drzwi.
Ich trzask sprawił że chłopak się obudził. Z początku nie wierzył, że siedze obok nie go ale po chwili gdy doszedł do siebie na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Nic nie mówił. Czekałam, aż on cos powie, bo ja nie chciałam robic pierwszego kroku.
-jak dobrze że jesteście.-powiedział robiąc przerwy i nabierając śliny
-tak już jesteśmy. Ja jestem tu Daga u Zayna a chłopcy i Domi pojechali do domu do Liama. Opowiesz mi wszystko co się wydarzyło?
Niall chciał się podnieść ale nie mógł. Skrzywił tylko twarz żeby pokazać ze go boli. Obrócił się na bok tak że patrzył na mnie i zaczął opowiadać.
-siedzieliśmy w domu w 3 jak pojechaliście. Przed domem było mnóstwo fanek, więc zasłoniliśmy rolety. Siedząc i grając w gry video ktoś zapukał do drzwi. Zamówiliśmy pizzę więc myślałyśmy że to dostawca. Zayn otworzył drzwi do mieszkania wpadły 3 dziewczyny. Zaczęły piszczeć i skakać, nagle jedna rzuciła się na mnie i na Zayna. To wszystko trwało kilka chwil. Rzecz może się wydać banalna ale tak było. Zaczęły nas całować i rozbierać. Nagle wpadła 3 gości mówiąc, ze mamy zostawiać ich dziewczyny. Zaczęli tłuc Zayna a ja stanąłem w jego obronie to też nieźle dostałem- przekręcił głowę na drugą stronę.
-mów co było dalej-nalegałam
-Liam chciał nas obronić więc poleciał do pokoju po kij bejsbolowy, ale ich już nie było. Reszty nie pamiętam , obudziłem się dopiero dzisiaj rano.
-to straszne, ale… Liam mówił że to napad więc???
-nic nie pamiętam spytaj się Liama.
W tym momencie cała 5 wpadła do pokoju. Trzask i hałas. Każdy zaczął się zamartwiać co z Horanem. Chcieli iść do Zayna ale powiedziałam, żeby go zotawili bo jest u niego Daga.
Liam zaczął nam opowiadać jak to było.
- w czasie gdy ja zacząłem bronić ich doszło kolejnych dwóch wynieśli z domu laptopy i telewizory wybili szyby i uciekli.
-a widziałeś ich twarze-spytał Harry
-tak.
-to trzeba jechać na policję.
x.Daga.x
                Siedziałam przy Zaynie który w ogóle się nie ruszał ani nie otwierał oczu
„Proszę obudź się tak bardzo za tobą tęsknię, wybaczę ci wszystko ale się obudź”.
Tak bardzo pragnęłam by wstał wszystko było jak dawniej czyli przytulił mnie i powiedział:
-no już mała jest dobrze!
Ale tak nie było. Tak bardzo się o niego bałam.? Co on im zrobił.?
Pogrążona w płaczu nagle usłyszałam jego głos.
-ej już nie musisz płakać jest okej.
-o Boże-przytuliłam go. –wybaczam ci wszystko ci wybaczam! I wybacz ty mi że cię zostawiłam.
-ale co mi wybaczasz za co mnie przepraszasz, siostro?
-siostro?-myślałam, że się przesłyszałam.
-no tak jesteś moją pielęgniarką czy nie tak?
Załamałam się. Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu. Zakryłam twarz rękoma i pobiegłam po resztę.
-Zayn mnie nie pamięta. Nie wiem czy będzie pamiętał kogokolwiek.
Ja z Domi i Carolą byłyśmy już z Zaynem. Dlaczego brakuje mu pamięci? Pielęgniarka powiedziała, ze ma udar mózgu ale nic nie mówiła o utracie pamięci.
-Carola Domi jak dobrze, że jesteście już.
Jak to? To je pamięta a mnie nie?
-przepraszam muszę iść porozmawiać z lekarzem.
Wyszłam. Nie miałam większych problemów ze znalezieniem lekarza bo stał obok wejścia do pokoju.
-mówił pan że jest z nim źle, że miał udar mózgu, ale nic pan nie mówił o amnezji.
-tak to prawda miałem teraz do pani iść. To jest potwierdzone pan Malik ma amnezję.
-a wróci mu pamięć? Jak daleko nie pamięta?
-czy wróci powinna, ale nie wiem kiedy. A jaki jest ostatni fakt jaki zapamiętał to musi się już go oto zapytać.-wyszłam od lekarza.
Idąc do pokoju marzyłam by to wszystko się skończyło
** tygodni później**
Chłopcy już wyzdrowieli. Nie było sensu mieszkać znowu w La bo bali się o nasze i swoje życie, dlatego wróciliśmy do Londynu.
Zayn odzyskał pamięć i wszystko sobie przypomniał. Chłopcy nie zrezygnowali z kariery muzycznej, ale jak na razie postawili jeden warunek. Jeżdżą po Europie i Uk a jak gdzieś dalej to my z nimi. Nigdy już nie chcą nas zostawiać bo się boją. Nie zrezygnowali z muzyki ale zrobili sobie przerwę, po wydaniu płyty. Chodzimy do londyńskiej szkoły i jest jak dawniej. Każdy z nas dostał się na studia. Domi wraz z Carolą studiują prawo a chłopcy szkołę muzyczną, chcą być lepsi w tym co robią chodź nie wiem czy im to wyjdzie. Żyjemy wszyscy razem szczęśliwi i zadowoleni z życia.

Dziękuję wszystkim którzy byli ze mną przez tego całego bloga. Ze czytali i pisali komentarze. ;). Mam nadzieję, że wam się podobało, piszcie komentarze i zapraszam na mojego tt:@Karolaxxx1.
Ale nie kończe z karierą pisarki. Chcę napisać jeszcze jednego bloga mam super pomysł, ale nie wiem czy wypali. Chcę wiedzieć czy będziecie ze mną przez kolejną przygodę z chłopcami?:D. Zapraszam;). Jeżeli chcecie to w komentarzach zostawiajcie namiar do siebie to was będę powiadamiać. Chodź nie wiem czy będzie nowy blog ale taki mam zamiar. Okej nie piszę już. Dzięki jeszcze raz za wszystko ;)
@Karolaxxx1
 prosze o komy xD

niedziela, 8 kwietnia 2012


Rozdział 21.
x.Daga.x
                Weszłam do domu i od razu wiedziałam czego chciałam. Wejść na górę, spakować się, kupić pierwszy lepszy bilet to Londynu i zapomnieć o tej całej przygodzie która mnie spotkała.
Ale czy tak się da? Czy będę potrafiła zapomnieć o tych wszystkich chwilach spędzonych z nimi, a zwłaszcza z dziewczynami?
Zapłakana wbiegłam na górę, łzy spływały mi po policzku. Trzymając w ręku chusteczkę usiadłam na schodach bo z płaczu nie potrafiłam dalej iść.
Całą akcję widziała Domi. Dziewczyna podeszła do mnie od razu jak weszłam do domu
-co jest.?
-Zayn mnie zdradził-wyszlochałam i oparłam głowę na jej ramieniu.
-cooo.?
Zdumiała. Siedziała trzymając mnie za rękę jedząc jabłko, które jak widziałam od razu jej zbrzydło.
Siedziałyśmy w takiej chwili trochę czasu, ale potem powiedziałam jej, że chce iść do pokoju. Więc mnie odprowadziła, jak wyszła zaczęłam się pakować, ale ja zamiast kontynuować czynność którą zaczęłam położyłam się i zasnęłam chcąc zapomnieć o wszystkim.
2 godziny później obudziłam się z kocem na sobie. Obok mojego łóżka siedział Zayn, który był przysypiający na krześle.
-co ty tu robisz.?-wstałam i się oparłam o łóżko- zresztą co to mnie obchodzi. Wyjdź stąd-pokazałam palcem wskazującym na drzwi.
-posłuchaj daj mi to wyjaśnić.
-co chcesz wyjaśnić, pewnie też chcesz powiedzieć, ze to nie tak jak ja myślę. Masz jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy na świecie.. Przecież taka miłość nie mogła spotkać mnie. Nienawidzę cię za to co mi zrobiłeś-rozpłakałam się. Próbowałam powstrzymać łzy, ale na daremne.
Usiadł koło mnie i próbował mnie uspokoić.
-wysłuchaj mnie…
x.Caroline.x
                Siedząc z Domi w pokoju zaczęłyśmy malować sobie paznokcie.
-ej a może by tak gdzieś pojechać.?-zaproponowała Domi
-pewnie ale zależy czy te jełopy będą chciały pojechać, że tak to nazwę-zaczęłyśmy się śmiać
-Larrry!-zawołała Domi.
W 2 sekundy z dołu zaczęły dobiegać hałasy trzasków. Zbite zdjęcie na piętrze, łomot na drzwiach, słychać było, że biegną nasi chłopcy.
-coo.? Chcecie jechać do NY.?:)
-pewnie-Dominika aż z wrażenia wstała.
-no to pakujcie się nasza 4 jedzie – powiedział Harry z uśmiechem na twarzy.
-przepraszam, ale ja Dagi teraz nie zostawię-wtrąciła Domi.
-ja też nie-poparłam ją.
-a co się stało z nią.?-Lou udawał zaskoczonego.
Było pewne że wiedzą o czym mowa, bo Zayn od razu im powiedział. W końcu najlepsi przyjaciele. Przeszło mi przez myśl, że nas nabierają, że my niby nie wiemy.
-dobra nie udawaj debila za 3 godziny na dole spakowani papa-powiedziała i wypchała ich za drzwi.- ty po nią idziesz.
Za kilka minut stałam pod drzwiami jej pokoju. Zza ściany słychać było szepty. Zdziwiło mnie że nie kłóci się z Zaynem no ale wszystko możliwe.
Zapukałam i usłyszałam pozwolenie do wejścia do pokoju.
-siemka Daga jedziemy z Larrym do Ny jedziesz z nami.?
-nie wiem mam za 2 godziny samolot do Uk.
-cooo.?- ja z Zaynem aż wstaliśmy z zdziwienia.
- no tak . nie chcę tu już zostawać.
- nie ma takiej opcji jesteś spakowana a za 2 godziny jedziesz z nami do Ny, bilety kupione cała 5. Czekamy za 2 godziny na dole-wyszłam z pokoju.
Po dwóch godzinach jechaliśmy na lotnisko. Oczywiście prowadził Harry, któż inny ośmieliły by się sterować tak zacnym autem jakim była limuzyna. Po kilku męczących godzinach lotu dotarliśmy na miejsce. W ogóle nie było czuć różnicy między strefami czasowymi. Dodali nam kilka godzin do przodu no ale trzeba to jakoś znieść.
Zameldowaliśmy się w najlepszych hotelu w Nowym Yorku. Chłopcy zarezerwowali pokój 5 osobowy, bo nie chcieli by Daga była sama.
-no to co?-zapytało z uśmiechem na ustach Hazziątko- rozpakowujcie się a jutro idziemy podbijać miasto.
Po kilku morderczych dla mnie, Dagi i Domi godzinach, które były spowodowane tylko jedną łazienka w pokoju, musiałyśmy iść spać.
-Dobranoc-powiedział do każdego Lou-i pocałował Domi w czubek głowy.
Słychać było jak Daga płakała, chodź nic nie mogłyśmy zrobić.
Po 10 godzinach snu, na pierwszy rzut zwiedzania miała iść statua wolności, nazywana przeze mnie i Domi babką z lodami.
-no to jedziemy-wziął mnie Harry pod rękę a po drugiej stronie szła Daga, za nami Domi wraz z Lou.
-o Boże jaka ona ogromna-Domi złapała się za czubek głowy. Zawsze myślałam, że jest mniejsza
-to widocznie źle myślałaś-szturchnął ja Lou ramieniem.
-ale wiesz Domi to nie jest szczyt naszych marzeń- z uśmiechem powiedziałam do przyjaciółki.
-oł jee Floryda na nas czeka .
-no oczywiście mam tu bilety-pokazał 5 biletów Harry- na pojutrze jedziemy spełnić wam marzenia.
-hahahahhahaha, żartujesz-wyśmiała go Domi.
-yyyy nie.?-spytal z sarkazmem.
-yyyy TAK. Floryda na nas czeka- podszedł do nad Lou robiąc wielkiego tulasa, tak, że cała nasza paczka się przytuliła.
Zwiedzanie jednej tysięcznej miasta zajęło nam ponad 5 godzin. Wszyscy zmęczeni jechaliśmy żółtą taksówką na którą uparła się Domi.
-no w końcu w hotelu strasznie mnie bolą nogi-powiedziała Daga śmiejąc się udawanym śmiechem.
-poczekajcie ktoś dzwoni-Harry odebrał telefon i poszedł na stronę.- cooo? Okej wracamy za kilka godzin.
-co się stało-spytałam.
-wracamy do La. był napad do domu a Zayn z Niallem są w szpitalu w bardzo krytycznym stanie
Łzy napłynęły mi do oczu.

No siemka, sorki, ze tak długo czekaliście ale już macie ;D. nawet nie wiecie jak wam dziękuj, ze dalej czytacie te wypociny. Strasznie trudno mi się dla was pisze nie mogąc używać emotek. Ale już kończe mojego bloga bo nie mam pomysłów. Ale jeżeli chcecie to zaczne pisać coś nowego bo mam pomysł. Proszę o komentarze i opinie.
@Karolaxxx1


Ps. Daga dzięki za pomysły ; )