poniedziałek, 30 stycznia 2012


``Rodział 8``

Wstaliśmy rano wszyscy przejęci. To dzisiaj miało się okazać czy Domi pojedzie do Polski czy będzie mogła zostać u mnie i chodzić tu normalnie do szkoły.
-a może wrócisz, ze mną do Polski i porozmawiasz z moja mamą-powiedziała Domi a z jej miny wyczytałam, że nie chce wracać bo tu ma wszystko co chce mnie i Lou i prawdziwych przyjaciół których poznała.
-wiesz co mnie tam pasuje, obojętne mnie to byle byś tylko została tutaj z nami.
-trzeba wszystkim powiedzieć że wracamy do Polski na minimum tydzień
Gdy wszyscy się zebrali na dole Domi wstała i powiedziała im, że muszę jechać z nia do Polski by mogła zostać u nas na stałe,
-ja jadę z wami-powiedział Lou-nie zostawię jej samej
-to ja też-rzucił Hazza- w końcu prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie- tutaj przytulił nas wszystkich ; tulas. Po czym wszyscy poszli do swoich pokoi a ja i Domi poszłyśmy się pakować .
x. Domi .x
-ej myślisz, ze to dobry pomysł, żeby Lou i Harry z nami pojechali, w końcu to Polska wiesz jak dziewczyny i fanki mogłyby zareagować ?
-wiesz co nie wiem czy to dobry pomysł, ale jeżeli chcą niech jadą w końcu nas kochają i wiedzą co robić-powiedziałam do Caroli ze smutną miną-ale jeżeli mam powiedzieć szczerze to trochę się o nich boję.
My pakując dalej swoje ciuchy mimo, że jedziemy na tydzień rozmawiałyśmy ciągle o tym samym. Nagle ktoś zapukał do pokoju a my razem z Corny krzycząc ; -WEJDŹ. Wszedł Hazza i Lou w okularach przeciwsłonecznych i krótkich spodenkach
-to co kiedy jedziemy??-powiedział Lou odchylając okulary i patrząc na mnie -uuu ładnie ci w tej sukience-zmierzył ją wzrokiem.
-To jest piżama nocna kretynie- zaśmiałam się i go przytuliłam- ale tak właściwie to po co wam taki ubiór jak my jedziemy do Polski.
-no ale przecież tak jest teraz upał-powiedział Harry stojąc koło Caroline
-w połowie listopada-powiedziała ze zdziwieniem Carola- to nie są Hawaje tylko Polska w środkowej Europnie-popukała Harr’ego po głowie.
-oh-powiedział Lou- to nie będą to nasze wakacje??
-no raczej nie –powiedziałam w jego objęciach- a teraz idźcie się przebrać w normalne ciuchy bo za godzinę mamy samolot.
Bałam się bardzo tego, że fanki zaatakują naszych chłopaków, ale trzeba było żyć dalej z myślą, ze wszystko będzie dobrze
***** 2 dni później**
x. Caroline .x
po dwóch dniach byliśmy już u Domi gotowi rozpakowani i wypoczęci. Na niedzielny obiad zostaliśmy zaproszeni cała 4 i wtedy czekała nas poważna rozmowa. Rozpoczął się obiad, i zjedliśmy go w spokoju. Pod koniec zaczęłam:
- booo jaaaaa. Chciałabym aby Domi u mnie zamieszkała w Uk, nie ma problemów z językiem i mogłaby chodzić tam do szkoły, ale bardzo by nam zależało na tym aby pani się zgodziła-wydukałam w końcu.
-nie wiem musimy to przemyśleć, a była by tam w dobrych rękach-powiedziała mama Domi
-oczywiście-tutaj Lou wstał, podszedł do Domi i objął ją od tyłu-plus są jeszcze rodzice Carolii.
-dobrze przemyśle to-powiedział jej tata- a teraz Domi i Carola idźcie pokazać chłopakom uroki Gliwic
Poszliśmy przed siebie wchodząc do Mc, pokazać im Kłodnicę, Starówę, Czołg i takie tam. Mieliśmy tylko nadzieję, ze nikt ich nie rozpozna. Chodząc za rękę tak po głównej ulicy w mieście, całując się nagle jedna z dziewczyn musiała ich rozpoznać bo stanęła i zaczęła krzyczeć:
-One Direction w Polsce , aaaaaaaa!!!!
W 2 sekundy były koło nas tłumy, flesze piski to nie dla nas, Harry tylko szepnął mi do ucha byśmy się wycofali szli do rodziców Domi oni do nas dojdą. Biegliśmy przed siebie byle nas nikt nie zauważył. W 10 minut byliśmy w domu u Domi. Czekałyśmy na nich z 30 minut, domi już chciała dzwonić do lao ale się powstrzyma, bo bala się co się koło niego dzieje. Nagle ktoś wszedł do pokoju, gdy ich zobaczyliśmy z domi wybuchłyśmy śmiechem. Byli bez koszulek cali w szminkach i bardzo brudni.
-hahahah mamy was posądzić o zdradę?-zapytała domi próbując nie buchnąc śmiechem-Carola idziemy do pokoju, a wy-popatrzyła na hazzę-macie być ubrani i gotowi na dole za 15 minut bo rodzice chcieli byśmy byli na dole.
x. Lou .x
po 15 minutach byliśmy na dole przebrani w nowe ciuchy i pachnący. Domi cały czas udawała obrażoną, ale i tak wiem że w głębi serca mnie kocha.
-więc podjelismy decyzję że domi może pojechać do Uk z wami ale ma mieć bardzo częsty z nami kontakt i ma się nie opuścić w nauce-powiedziała tata domi i podszedł do mnie- a jeżeli coś jej się stanie to ci nogi z dupy powyrywam-tutaj mówił serio- albo jeżeli do mnie zadzwoni, że jest jej tam źle od razu wraca.
- dobrze o to pan może byś spokojny będę o nia dbał jak o siebie samego.-przytuliłem go.
******* 2 tygodnie później ******
x. Domi .x
pierwszy dzień w nowej szkole, trema jak cholera. Poznam nowe osoby ale najważniejsze jest to że tutaj mam chłopaka i przyjaciółkę. Zakochałam się w Uk najpiękniejsze miejsce na ziemi a Caroli byłam nie zmierźnie wdzięczna za wszystko. Siedzieliśmy z Carolą i Harrym na sofie oglądając Tv Lou poszedł po picie, nagle wpadł do pokoju Niall mówic:
-Merry została porawna dla okupu!
-Cooooo-krzyknęłam na głos.

środa, 25 stycznia 2012


``Rozdział 7 ``
Trzymałam go za rękę, nie chciałam puścić puki mi nie powie dokąd idzie.
-nie pójdziesz do niego a tym bardziej do niego, nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego, zrozum to!- wykrzyczałam a łza mi spłynęła po policzku.
-posłuchaj on się od ciebie nie odczepi, jeśli nikt mu nic nie powie.
Puścił mnie i podszedł do niego. Stali przy kasie i zaczęła się ich rozmowa. Ja schowałam się za półką z proszkami do prania która była najbliżej kasy 7. Bałam się tego. Harr’ego obok mnie nie było z 10 minut. W końcu zakończyli swoja rozmowę Hazza podszedł domie dość uśmiechnięty
-to co idziemy kupuwać?
-coooo? Tak po prostu ? nie chcesz mi nic powiedzieć?-wykrzyczałam
-opowiem ci wszystko w domu nie tutaj, nie chce by mnie ktoś rozpoznał.
Zrobilismy zakupy w milczeniu, ani ja się nie odzywałam ani Harry tylko po jego uśmiechu wywioskowałam że musi być dobrze. Cały czas byłam naburmuszona i było mi bardzo przykro, że nie chciał mi nic powiedzieć. Od razu jak przyszliśmy do domu połozylismy zakupy i zatargałam go na górę.
-powiesz mi z czego się lejesz? Bo myślałam, że się będziesz o mnie martwił a tu nic.-krzywa mina
- po prostu porozmawiałem sobie z tym całym Szymonem, okazało się, że tak chciał do ciebie wrócić, chciał się ze mną być nawet, ale męska rozmowa między nami go otrzeźwiła, obiecał mi, że nie tyknie ciebie palcem i nic ci nie zrobi bo jesteś szczęśliwa.-zadowolona?
-bardzo-rzuciałam mu się na szyję-dzięki, kocham cię wiesz?-pocałowałam go.
Chwilę później rozległo się pukanie do drzwi.
-no co wy robicie tak długo obiad czeka-powiedział jakiś glos męski. Harry uchylił drzwi a przez małą szczelinę wydostała się głowa Niall’a.
-no już idziemy daj nam 5 minut.-zakmnął dzwi i mnie przytulił. Spędziłam 5 minut w miłym towarzystwie. Po czym zeszliśmy na dół stół był nakryty wszyscy siedzieli i jedli, telewizja włączona wszyscy w nią wpatrzeni
-heeeeeeelllo jesteśmy-wszyscy popatrzyli się na nas jak porażeni-no co?-usiadłyśmy na co Lou powiedział.
-a ja to mam pomyśł może zrobimy sobie dzisiaj noc filmów? Komedie horrory?
-ale ja nie lubie horrorów boję się-powiedziała Domi przerażona
-to dobrze lepiej dla mnie-powiedział i się uśmiechnął
-okej ale trzeba ściągnąć filmy-powiedział Hazza
-ja się tym zajmę-Zayn mógł się tutaj pochwalić swoją informatyką.
Siedzieliśmy w ciszy i jedliśmy nagle coś tak popatrzyłam na wszystkich i kogoś mi brakowało..
-chwila chwila gdzie jest Merry ?? i Liam?-Wszyscy się obejrzeli
- nie mam pojęcia-powiedziała Domi-ale się tym nie przejumuemy pewnie zakochańce chodzą gdzieś po mieście
-Mamy wam cos do powiedzenia-powiedział Niall. Wstał poprawił krawat którego nie miał i powiedział- głównie do chłopaków, ale myślę, że dziewczyny też są ciekawe-tu popatrzył się ostro na mnie- dzwonił nasz menager powiedział, że musimy w sobotę dać bardzo ważny koncert nie ma odwrotu sory dziewczyny, ale nie spędzicie razem z nami tego dnia
-ale nie ma problemu ja z Carolą spędzimy bardzo miły dzień razem-powiedziała Domi
-no problem-przybiłyśmy razem piątkę
-CICHO -krzyknął Zayn i podgłosnił telewizor
,, Dzisiaj w amerykańskiej szkole High School młoda dziewczyna została porwana mając tylko 16 lat młoda Jennifer nic po sovie nie zostawiła, jeżeli spotkacie ją prosimy o kontakt z policją”
-ja cie-powiedzial Niall-prrzykra sprawa
-no strasznie-. Nie odzywaliśmy się do siebie panowała cisza.
-to może idziemy wszyscy na piknik-wtrącił Lou.
-jasne powiedziała Domi-ale poczekajcie telefon mi dzwoni.-odebrała- no hej mamo. Coooo? Ja nie chce wracać do Polski-wykrzyczała- mnie tu dobrze mam tu przyjaciół Carolinę.!!!
-nie pozwolimy na to-krzyknął Lou
Domi rozłączyła się z mamą i powiedziała-moja mama chce, abym wracała do Polski do szkoły-przytuliła się do Lou a wszyscy zrobimi ogromnego tulasa mówiąc, że na to nie pozwolą.

dzisiaj krótki, ale myślę, że sie podoba . mamy z Dominiką ograzm z powodu Harr'ego mam nadzieję, że wszyscy wiedzą o co chodzi. prosze o komentarze ; ppp

niedziela, 22 stycznia 2012


``Rozdział 6``
Niech to szlak-moja pierwsza myśl, nie wiedziałam co powiedzieć, przecież tyle mi zebrało pozbieranie się po naszym zerwaniu w końcu jestem szczęśliwa a ten gnój do mnie dzwoni. Takie były moje myśli po tym co zobaczyłam na wyświetlaczu telefonu. Byłam załamana, ale nie mogłam pokazać tego Harr’emu, przecież wiem jak mu na mnie zależy, znałam go już długo i wiem, że jak by go dorwał to by mu nie darował. Oddzwonić czy raczej nie.?-powtarzałam sobie w myślach. W końcu doszłam do wniosku, że nie zadzwonię jak to coś ważnego to sam zadzwoni. Długo czekać nie musiałam, zaczął dzwonić telefon z dźwiękiem który był ustawiony specjalnie na niego. Patrzyłam się w wyświetlacz z 10 s w końcu z trząsającą się ręką odebrałam.
- Haaallloo- wykrztusiłam
-Heeeeej, wiem, że pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać, ale mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. Moi rodzice wyprowadzają się do Londynu, możemy znowu być razem!!!!!-powiedział.
Zamurowało mnie Hazza właśnie brał prysznic obok , rozłączyłam się i zapłakana pobiegłam do pokoju naprzeciwko który miał być moim pokojem na dzisiaj do spania. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie musiałam długo czekać na towarzystwo bo zjawiła się od razu Domi. Była szczęśliwa bo chyba jej wychodziło z Lou jak mnie zobaczyła od razu posmutniała. Podbiegła do mojego łóżka, usiadła obok mnie-płaczącej smarkuli.
- Co jest Carola ??-powiedziała lodowatym głosem.
-Szzzzymek-wystarczyło, że powiedziałam jedno słowo a ona od razu wiedziała o co chodzi.
-Przeprowadza się tu co nie.?
-skąd to wiesz-powiedziałam zapłakanym głosem.
-Bo Justyna mu dała kosza, to dla niej z Tobą zerwał, przepraszam, że ci tego wcześniej nie powiedziałam, ale widziałam jak chcesz żeby ci wyszło z Hazzą.
-wiesz co w sumie to i lepiej, że mi nie powiedziałaś, dzięki-przytuliłam ją-ale teraz mi wszystko opowiedz.
-więc gadałam z Olą przyjaciółką Justyny, zakochał się w niej i to dla niej z tobą zerwał nie dlatego, czemu ci powiedział. Cały czas Cię okłamywał, i w cale jego rodzice nie chcą się przeprowadzić tylko on sam chce dla ciebie, ale ty jesteś taka mądra, że do niego nie wrócisz bo masz Hazzę-przytuliła mnie.
-taaaaa-pokazałam sztuczny uśmiech i położyłam się na drugi bok- sory Domi ale chce być sama przepraszam.
-okej wytłumaczę to jakoś chłopakom.
x. Domi .x
Wyszłam z jej pokoju a przed drzwiami stał Hazza
-nic nie słyszałeś, nie.?
-a powinienem-powiedział zmartwionym głosem-miała na mnie czekać u mnie… ale jej nie ma co się dzieje ?
-nic.. po prostu ma gorszą chwile-powiedziałam- koniec już imprezy ??
-taaaa wszyscy poszli do siebie i Lou Cię szukał –powiedział wpatrując się w drzwi, z miną ,, WTF, o co tu chodzi”
-okej to idź do siebie jutro z nią pogadasz.-przytuliłam go- dobranoc
I poszłam, mając nadzieję że da jej spokój przynajmniej na dzisiaj chciała byś sama.
x. Carola .x
Wszystko słyszałam o czym gadali przed drzwiami, wiedziałam, że nie da za wygraną. Po 10 minutach z zegarkiem na ręku zapukał 3 razy do drzwi, wiedziałam, że to on bo to była nasza umowa.
-wejdź-krzyknęłam zapłakana.
-co jest mała.?-zapytał zaniepokojony-boję się o Ciebie.
-nie masz o co. po prostu nagle odezwały się sprawy sprzed kilku miesięcy, bolesne sprawy do których nie chcę wracać.
-powiesz mi kiedyś?
-możesz nawet spotkasz tą sprawę. -Nie rozumiał o czym mówię, ale jutro miałam ochotę mu powiedzieć.- może pójdziemy spać, co?
-jasne a mogę zostać u ciebie bo się martwię?
-oczywiście ty zawsze-uśmiechnęłam się do niego a on mnie przytulił od tyłu wtulił dłonie w moje włosy które były pokręcone do ramion czarne.
-uwielbiam twoje włosy a poza tym ładnie pachniesz-powiedział a ja czułam jego oddech na mojej szyi.
Odwróciłam się i pocałowałam go w usta a po jakiś 10 minutach zasnęłam w jego objęciach.
Obudziłam się jak było rano-rano nie wiem która godzina, ale cokolwiek było jasno, na dole były krzyki. Hazzy obok mnie nie było więc ubrałam się i zeszłam na dół. Na schodach był zegarek który wskazał 10:43. O matko-pomyślałam.
-co tu się dzieje?!-wykrzyczałam przestraszona. Na dole nie było ani Domi ani Merry nikogo tylko Niall i Harry-odpowie mi ktoś?
-no bo chciałem zrobić śniadanie dla wszystkich jak każdy spał ale wstał ten głodomor jak się dorwał do lodówki to nic nie chce oddać, wszystko zjadł i nie ma co jeść-tu pokazał mu język.
-nie moja wina wiesz jaki jestem-posmutniał Niall
-no dobrze już już, przejdę się do skelpu po coś-poszłam na góre po torebkę-idziesz ze mną rzuciłam zalotne spojrzenie Hazzie?
-jasne-usmiechnął się – daj mi 20 minut.
Czekałam już na niego na dole z torebką podjadając banana i rozmawiając z Niallem, zszedł na dół dał mi buziaka a ja tylko zapytałam się Nialla
-potrzebujesz coś?
- 3 kg marchewek-popatrzyłam się na niego ze zdziwieniem, ale mówił serio, a ja się zaśmiałam i obiecałam, że kupię.
Przechodzą obok Hazzy złapał mnie za rękę i powiedział –tylko się nie zdziw jak wokół nas będą dziennikarze itp.
-dlatego masz ten kaptur-założyłam mu- i śliczne okulary -które mu dałam-trzymaj miały być kiedy indziej ci dane, ale myślę że ci się podobają
-są rewelacyjne- nałożył i się uśmiechnął a ja go pocałowałam.-to powiesz mi dlaczego byłaś taka smutna wczoraj.?
-eh to dla mnie trudne, ale ci powiem bo nie chce mieś przed tobą tajemnic napisał do mnie Szymon mój były chłopak przeprowadza się do Londynu i chce do mnie wrócić
-słsłucham?!-myślał, że się przesłyszał.
Opowiedziałam mu całą historię i obiecał mi, że poradzimy sobie z tym razem, że zawsze będzie przy mnie i zawsze mi pomoże, w między czasie zadzwoniła Domi powiedzieć co jej kupić i takie tam. Na szczęście nie było wokół nas reporterów. Szłam z Hazzą za rękę, gdy weszliśmy do sklepu doznałam szoku, w kasie numer 7 stał Szymon….
-Kto to.?-zapytał Hazza
-powód dlaczego byłam smutna- próbowałam się ukryć, lecz chyba niepotrzebnie . Hazza zmierzył go wzrokiem od stup do głów
-Jak mogłaś z nim chodzić-zadał mi dziwne pytanie
-Kochałam go.-posmutniałam.
Miałam dużo szczęścia bo Hazza mnie przytulił i ukrył przed nim .  nie widział, lecz 2 minuty potem zadzwonił na telefon ale odebrał Harry, o matko-pomyślałam. Bądź dzielna- powtarzała mi moja podświadomość tak też zrobiłam. Wiedziałam, że to Szymon, pewnie nas widział i co teraz co teraz??
- no okej Lou spoko .-uśmiechnął się-co ty taka przerażona?- uśmiechnął się.
- nie nic po porstu nic, co chciał.?
-mleko chciał byśmy mu kupili.-ej mała on już ci da spokój, idź rób zakupy a ja z nim pogadam,-
- alle
-idź. po prostu zaufaj.

piątek, 20 stycznia 2012


**``Rozdział 5``**
x. z perspektywy Domi .x
Nie wiedziałam jak się jej odwdzięczę, wiedziałam, że jest moja przyjaciółka i wskoczyła by dla mnie w ogień, ale to co zrobiła przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Miałam ochotę ją wyściskać i zrobić, dla niej wszystko nie dlatego, że mnie z nimi zapoznała, tylko że jej tak dawno nie widziałam i chciałam z nią spędzić jak najwięcej czasu. Widziałam jak patrzy na Harr’ego i znam ten wzrok wpadli sobie w oko. Cały czas byłam u boku Lou i cały czas rozmawialiśmy:
- jeszcze takiej dziewczyny jak ty to nie spotkałem-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-dziękuję-przytuliłam go po przyjacielsku a on posmutniał-co jest??
-bo boję się, że będziesz chciała być tylko moją przyjaciółką, a ja…-przerwał.
-a tyyyy?-chciałam, aby dokończył.
-chciałbym coś więcej…-posmutniał, ale widziałam w jego oczach smutek.
-oczywiście że ja też głuptasie.-uśmiechnęłam się do niego-tylko jeszcze za wcześnie.
-a może zostaniecie u nas na noc, co ty na to.
-no wiesz ja z chęcią, ale nie wiem jak reszta dziewczyn i chłopaków bo jednak my mamy tylko po 16 lat.-śmiech
Poszedł do salonu, gdzie wszyscy tańczyli lub rozmawiali tylko Hazza z Caroliną gdzieś zniknęli. Wszedł na duży stół który się trochę gibał i powiedział:
- dziewczyny u nas zostają dzisiaj na noc !
-cooo.?-powiedziała Merry będąc obok Liama-skąd taki pomysł?
-ale oczywiście każdy będzie miał swój pokój-śmiech
-w takim razie mi pasuje-powiedziała Merry z uśmiechem do Liama a wszyscy jej odparli że też są tego samego zdania.
x. z perspektywy Caroline.x
siedziałam sobie z Harrym na górze a cała impreza trwała na dole, cała impreza czyli 3 dziewczyny razem ze mną i chłopaki najlepsza ekipa na świecie. Patrzyłam na Harrego nie jako na chłopaka z One Direction tylko na kumpla ze szkoły który mi się podoba i z którym chce być. Rozmawialiśmy bardzo długo, aż w końcu mu zdradziłam:
-Może pójdziemy na dół potańczyć i pobawić się ze wszystkimi?-zapytałam.
-ale mnie tutaj na górze tylko w twoim towarzystwie jest bardzo miło.-powiedział.
-no ale chodź na dół żeby nie było że z nimi nie siedzimy.-uśmiechnęłam się.
Złapał mnie od tyłu i przytulił a ja go objęłam i bardzo mocno przytuliłam. Położył ręce na moich policzkach i szepnął mi do ucha:
-dziewczyno nie wiem co ze mną zrobiłaś, ale zmieniłaś mój świat całkowicie.-posmutniał.
-Dziękuję bardzo, ale dlaczego posmutniałeś-zapytałam-boisz ci czegoś?
-odrzucenia.
-eh rozmawialiśmy na ten temat i nikt i nic tego nie zmieni, za bardzo się do ciebie przywiązałam-odparłam ze szczęściem w sobie i pocałowałam go w usta, staliśmy przed drzwiami z 5 minut wtuleni w siebie.
Zeszliśmy na dół, ale nie wiem dlaczego ale Lou stał na stole popatrzyliśmy się na niego z bardzo dziwnym wzrokiem.
-Co ty robisz?!-zapytał Harry.
-yyy ogłaszałem, że dziewczyny zostają u nas na noc.
-słucham?-powiedziałam- czy ja się abym nie przesłyszałam?-popatrzyłam na Dominikę z dość dziwnym wzrokiem a ona tylko pokręciła stanowczo głową.- aha fajnie wiedzieć mnie tam pasuje-uśmiechnęłam się i przytuliłam Hazzę.
-czy my o czymś nie wiemy?-zapytał Zayn z niedowierzaniem
-oficjalnie jeszcze nie, ale może-powiedziałam do niego szeptem i rzuciłam mu uśmiech który miał oznaczać, że jestem najszczęśliwsza na świecie.
Czułam, że znam ich od dzieciństwa. Wszystkich. Dogadywaliśmy się jak nigdy a znałam ich tylko 4 miesiące, ale wiedziałam, że mogę na nich liczyć i że oddali by za mnie życie, no a już jeden z nich to na pewno.
x. z perspektywy Harrego .x
Wiedziałem, że chciała ze mną być, ale nie wiedziałem jak się ją o to zapytać, z tego co wywnioskowałem to wiem, że ona nie chce z kimś chodzić tylko chce z kimś być. Zmieniła bardzo dużo w moim życiu , uśmiech oczy od razu pokochałem. Gdy tańczyliśmy już 3 taniec poprosiłem ją na taras, wziąłem ją za rękę i zaciągnąłem. Widać po mnie było, że jestem strasznie zestresowany. W końcu to pierwsza tak bardzo wyjątkowa dziewczyna w moim życiu.
-słuchaj chciałem z tobą porozmawiać, ale nie wiem jak to ci powiedzieć-powiedziałem
-najlepiej prosto z mostu Hazza, wiesz, że przede mną nie musisz nikogo udawać, możesz być całym sobą.-pocałowała mnie w policzek-więc słucham
-nooooo, teeeen-nie potrafiłem nic powiedzieć- czy chciała być być moją dziewczyną?-wydusiłem to z siebie, ale gdy to jej powiedziałem widziałem w jej oczach lęk.
-o matko kochana!-odparła-nie wiem co powiedzieć
-najlepiej prawdę-powiedziałem posmutniałem bo bałem się odrzucenia.
-Oczywiście-rzuciła mi się na szyje a ja obkręciłem ją wokół siebie i pocałowałem.
Staliśmy tam tak z około 20 minut.
-Zimno mi-powiedziała- chodź do środka i pociągnęła mnie za rękę.
Gdy weszliśmy do środka objęci sobą wszyscy na nas patrzyli Wstali i zaczęli bić nam brawa a ja tylko podziękowałem i pocałowałem ją bo wiedziałem już że jest moja.
x. z perspektywy Lou .x
Cieszyłem się, że jemu i Caroli wyszło, została jeszcze tylko ja i Domi, w sumie Merry i Liam coś tam ze sobą kręcili, ale nie wiem czy to na poważnie, ale wiedziałem jedno, że ja i Domi tak. Tańczyłem z nią i trzymałem za rękę:
-Fajnie, że im wyszło nie?-powiedziałem do Domi
-pewnie znam Carolę będzie najszczęśliwszą dziewczyna na świecie, bo jak się zakocha to na zabój znam ją jak siostrę-uśmiechnęła się do mnie. Jak się uśmiechała miała takie piękne dołeczki na twrzy. Obiecałem sobie, że dopnę swego.
-może pójdziemy na górę? Posiedzimy sami i pogadamy .?
-jasne-pociągnąłem ją za sobą i poszliśmy do mojego pokoju, chodź nasz dom jest ogromny.
x. Carola .x
w końcu to się stało. Zakochałam się . Jeszcze tylko Merry i Domi mają być szczęśliwe i stanie się wszystko o czym marzę. Porobiłam sobie z Harrym kilka zdjęć i od razu jedno z nich ustawiłam na tapetę a on zrobił to samo. Chciałam u nich zamieszkać chodź wiedziałam, że to było nie realne. Chodź jedno z moich największych marzeń się spełniło. Nagle zadzwonił telefon, na którego nie patrzyłam już dawno. Zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia i 4 sms od …….Szymona!!! Jasny gwint-pomyślałam.

no i mamy 5 rozdział<3. piszcie komentarze błagam was czy chcecie więcej <3...
Dziękuję ; * Kocham was i dzięki Kasi za pomysł jedna z moich fanek hahah, dziękuje ; P. I wam wszystkim dziękuję za wszystko a szczególności za wyświetlenia bo jest ich 690, komentarze, bo jest ich trochę, i czytanie ;D

środa, 18 stycznia 2012

``**Rozdział 4**``
Obudziłam się rano z kompletnym przerażeniem, w końcu zobaczę osobę moją Domi. Tak bardzo za nią tęskniłam, co jak co, ale nie widziałam jej 3 miesiące. Poszłam do szkoły gdzie oczywiście spotkałam Merry. Od razu się zgadałyśmy i chodziłyśmy razem po szkole. Wpadłyśmy na Liam’a, bo wyszedł nam zza rogu. Pierwsze co zrobił to bardzo uważnie przypatrzył się Merry po czym powiedział:
- o hej Merry i Carola, co tam słychać
-a wszystko dobrze, właśnie idziemy na matmę-powiedziała Merry. Widać było, że wpadli sobie w oko.
-przyjdziecie dzisiaj-zapytał z niepewnością
-tak w końcu dla nas robicie tę imprezę-uśmiechnęłam się- będzie też moja przyjaciółka Domi , przyjedzie dzisiaj z Polski nie wiadomo na ile, ale myślę, że ja polubicie.
-okej fajnie, Lou się ucieszy, hey Carola mogę się na chwilę
-jasne-popatrzyłam na Merry-poczekaj
-wiesz co ja pójdę do klasy i zajmę ci miejsce-puściła mi oczko.
Bylam ciekawa co Liam chce mi powiedzieć,
-no słucham.-powiedziałam z zaciekawieniem
-Merry ci nic nie wspominała, że ma chłopaka-zapytał niepewnie
-nie nie pytałam ją o to – a co zapytać się?
-jak byś mogła, ale tak dyskretnie, że ja nic nie wiem, okej .?
-jasne na następnej przerwie będziesz miał odpowiedź.
Poszłam w kierunku klasy mając nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Weszłam do klasy nauczyciela nie było, ale Harry już siedział przede mną. Ucieszyłam się gdy go zobaczyłam. Gdy weszłam do klasy podszedł do mnie pocałował w policzek i wsunął kartkę do kurtki z uśmiechem. Usiadłam za nim obok Merry. Od razu jak usiadłam wyjęłam karteczkę a on się odwrócił i patrzył się na mnie.
-odwróć się nie lubię jak patrzysz na mnie takim wzrokiem-śmiech.
-ok , ok, dla ciebie wszystko ; *
Wyjęłam kartkę było na niej napisane: ,, hej może dasz się dzisiaj odprowadzić do domu, takie małe spotkanie przed imprezą?!” odpisałam „jasne”. Od razu jak zaczęła się lekcja korzystając z okazji, że umiem matmę wzięłam się za pisanie z Merry,
-hej mam do ciebie pytanie takie z ciekawości, masz chłopaka?
-a kto się pyta-odpisała szybko
-no nie tak się tylko pytam , bo jestem ciekawa, nie wspominałaś o tym.
-wiesz co nie, ale z chęcią kogoś poznam ciekawego-odpisała z wesołą miną-a masz kogoś konkretnego na myśli, że zadajesz takie pytanie.
-hmmm myślałaś o Liam’ie?
-Wiesz co fajny chłopak lubię go, ale musiała bym go poznać
Uśmiechnęłam się do niej i kartkę schowałam do piórnika, alby pokazać ja Liam’owi. Wzięłam się za pisanie notatek i nagle rozległ się krzyk pani profesor:
-Styles nic nie umiesz potrzebujesz korepetycji i wstań jak do Ciebie mówię-Harry wstał z przerażeniem-rozumiesz co do Ciebie mówię
-Tak pani profesor,
-potrzebujesz kogoś kto ci pomoże, co powiesz o Caroline?
-mnie pasuje-odwrócił się i uśmiechnął.
-Fox, co o tym myślisz?!
-Mnie też
-To umówicie się po lekcji , ale to nie mają być żadne randki tylko naprawdę masz mu pomóc. Siadajcie.
Nie mogłam uwierzyć moje największe marzenia się spełniają. Ale nie ważne teraz najważniejszy był przyjazd Domi. Na przerwie podszedł do mnie Liam podałam mu kartkę a on był cały w skowronkach, dziękował mi i ściskał mnie, zauważyłam, że widziała to Merry, nic nie powiedziała ale tylko uśmiechnęła się i pokazała kciuka do góry a ja rzuciłam jej spojrzenie w stylu ,,czego się nie robi dla przyjaciół”. Gdy zadzwonił dzwonek kończący ostatnia lekcję była 13 miałam szczęście Domi będzie około 16,30 potem male zakupy i do chłopaków. Przed moją szafką czekał już na mnie Harry z uśmiechem na twarzy.
-to co idziemy-rzuciłam mu zalotne spojrzenie i go ominęłam. Pobiegł za mną i widziałam że się uśmiechnął.
- Chciałeś coś konkretnego czy po prostu się spotkać i pogadać-spytałam
- wiesz co w sumie i to i to .
-okej. A co do dzisiejszej imprezy,
-no właśnie-przerwał mi- chcę cię bliżej poznać, i chcę żebyś zrozumiała mnie
-ale rozumiem spokojnie-uśmiechnęłam się- chcesz coś przez to powiedzieć?
-w sumie zapytać-miał nie pewną minę-nie wiem jak to powiedzieć.
-najlepiej prosto z mostu-powiedziałam pijąc herbatę z termosu było dość zimno więc chuchnęłam w ręce, podał mi rękawiczki-Dzięki –pocałowałam go w policzek
-no jeżeli chcesz-chwila zamyślenia- czy jakbyśmy się bliżej poznali miałbym u ciebie szanse-bał się. bał się odrzucenia z mojej strony.
-oczywiście że tak-powiesiłam się mu na szyje i pocałowałam w policzek.
Odprowadził mnie do domu a ja na pożegnanie pocałowałam go delikatnie w usta i poszłam a gdy wchodziłam po schodach pokazałam mu rękami znak telefonu aby zadzwonił. Gdy weszłam do domu mam powiedziała, żebym szła szybko na górę bo ktoś na mnie tam czeka. O jejku! Domi już tam siedzi. W 3 s byłam na górze a ona tam siedziała
-aaaaaaa-oby dwie zaczęłyśmy piszczeć-w końcu Cię widzę-powiedziałam
Rozmawiałyśmy gdzieś z godzinę, powiedziała mi że moja mam jej oznajmiła jej iż idzie dzisiaj ze mną na jakąś imprezę ale nie wie gdzie, ale kupiła nam śliczne kiecki. Zadzwoniłam do Merry powiedziała, że do jedzie tam sama.
-Kto to Merry-zapytała Domi.
-Koleżanka ze szkoły.
-Do niej jedziemy .?-spytała.
-Można by tak powiedzieć-uśmiechnęłam się do niej.
Gdy dojechałyśmy na miejsce kazałam jej zamknąć oczy aby nic nie widziała. Weszłyśmy na góre wszyscy czekali na nas.
-Otwórz oczy-smiech-podziękujesz mi kiedyś-przytuliłam ją.
-O Jezu-powiedziała
-Ja bym to samo mógł powiedzieć o tobie-wtrącił Lou.
Widać że zrobiło jej się bardzo miło. Haza na mnie patrzył i szepnął mi do ucha:- Bardzo ładnie dziś wyglądasz, -Dzieki –poczałowałam go w policzek.
Poszłam z Domi na stronę:
-Nie wiem jak Ci będę dziękować-powiedziała z podnieceniem.
-Nie ma za co wiedz, że cię kocham :*-powiedziałam jej i zaczęłyśmy się dobrze bawić.

No to mamy 4 rozdział dawajcie mi komenty, proszę :*. piszcie co szczerze myślicie. @Karola1DPol <3333. Dzięki za wszystko ;*. To wy jesteście moim paliwem napędowym <3.

wtorek, 17 stycznia 2012


``Rozdział 3``
Po szkole poszłam do domu, szybko na komputer, twitter i skajp z Domi. Rozmawiałyśmy długo i wszystko sobie dokładnie opowiedziałyśmy, wszystko w końcu mi uwierzyła, nie potrafiła ale dała radę, wiedziałam jak ich kocha, razem ze mną. Położyłam znaleziony telefon na kredensie mając nadzieje, że nie zadzwoni. Poszłam odrobić lekcje i zrobić sobie relaksacyjną kąpiel z bąbelkami. Weszłam do wanny i o niczym nie myślałam. Nagle zaczęło coś dzwonić, dzwonek był dziwny, to znaczy że jeszcze nigdy go nie słyszałam, ale zignorowałam to. Miałam ochotę poleżeć i pomyśleć o wszystkim co do tej pory się wydarzyło. Chwilę później weszła do pokoju moja mama, miała minę uśmiechniętą:
-Hej kochanie, dzwoniła do mnie dzisiaj Dominika…
-Dominika..? Po co ??!!-przerwałam jej.
-daj mi dokończyć. Powiedziała, że chce ci zrobić niespodziankę i przyjedzie do Ciebie, nie ma problemów z językiem więc będzie mogła zostać u nas na dłużej, oczywiście jeśli będziesz chciała .Tylko jej nic nie mów bo obiecałam jej, że ci nie powiem.
-a kiedy przyjedzie?!-powiedziałam z ogromnym uśmiechem.
-planowo ma być tu pojutrze o 16:00. Ja z tatą pojedziemy a ty masz siedzieć w domu i o niczym nie wiedzieć.
-Mamo Dziękuje Ci , jesteś kochana- przytuliłam ją-na serio dzięki-i pocałowałam w policzek.
Leżałam na łóżku i myślałam. W końcu zobaczę osobę którą dobrze znam i kocham. Byłam taka szczęśliwa nic mi do szczęścia nie było potrzebne. Znowu zadzwonił ten dźwięk tego telefonu, zobaczyłam, że na telefonie wyświetliło się : Niall. Miałam tremę, ale postanowiłam odebrać.
-Hallo-powiedziałam lodowatym głosem.
-Siemka tutaj Niall przyjaciel osoby do której należy telefon, możemy się spotkać żeby odebrać zgubę ??
-Jasne, ale kiedy chcecie/chcesz?
-Jutro o 18 w Cental Parku .?
-Jasne na pewno będę-i się rozłączyłam.
Boże rozmawiałam z Niallem, chłopakiem z One Direction, nie mogłam w to uwierzyć, usiadłam i zaczęłam się uśmiechać sama do siebie, zadzwoniłam do Merry i opowiedziałam jej całą sytuację obiecała, że pójdzie ze mną.
Następny dzień , ubrałam się w najlepsze ciuchy jakie mam w szafie, idealnie się umalowałam i uczesałam. Weszłam na pierwszą lekcję jaka była biologia usiadłam w przed ostatniej ławce obok Merry, była moja najlepszą i co ważne jedyna koleżanka w tej szkole. Po dzwonku weszła cała klasa a razem z nią Harry, już byłam przyzwyczajona do tego widoku więc nie zrobiło to na mnie dużego wrażenia, chodź jeszcze nie miałam okazji z nim porozmawiać. Usiadł za mną a ja aż miałam ochotę podskoczyć z wrażenia. Zaczęła się nudna lekcja, więc zaczęłam rozmawiać z Merry na temat telefonu nagle nauczycielka wtrąciła
-Fox.! Czy ja ci aby nie przeszkadzam.?
-Nie pani profesor, przepraszam i obiecuje, że już nie będę.
-Siadaj i siedź cicho.
Jakiejś pół minuty później, poczułam kopnięcie mnie w krzesło. Odwróciłam się a Harry podał mi karteczkę. Wzięłam i przeczytałam, a tam było napisane: ,, pierwsza wpadka, ciekawe jaka jesteś na serio”. Odwróciłam się i puścił mi oczko, a ja tylko lekko się uśmiechnęłam i mu odpisałam :,, jak chcesz mnie poznać to to po prostu zrób”. Dzisiaj w ogóle nie kontaktowałam na lekcjach bo z Merry byłyśmy za bardzo przejęte spotkaniem w CP o 18:00. Wiem, że ona też ich kochała . Po lekcjach poszłam do szafki wymienić rzeczy, zamknęłam ją a tam na mnie czekała bardzo miła niespodzianka. HARRY STYLES stał we własnej osobie pod koło mojej szafki i mnie, zaczął rozmowę
-Twoja propozycja jest dalej aktualna, poznania Cię?
-Jasne-uśmiechnęłam się.
-Dasz się zaprosić na spacer.?-zapytał nie pewnie
-Hm no okej .
Nie mogłam uwierzyć, ale nie chciałam patrzeć na niego jak na Harrego Stylesa tylko jak na kolegę ze szkoły który mi się podoba, bo ja wiem że jak bym patrzyła na niego jako na sławnego siedemnastolatka to bym go całego nie poznała.
-Więc opowiedz mi coś o sobie, dlaczego chciałeś mnie poznać ?-popatrzyłam się na niego jedząc moje drugie śniadanie.
-Wiesz lubię zawierać nowe znajomości, wydajesz mi się ciekawa-zaczął się jąkać
-Zawsze się jąkasz?-spytałam
-Nie tylko w tedy kiedy się stresuję-powiedział niepewnie.
-Ale przy mnie możesz być całym sobą nikogo nie udawaj
-Dzięki-przytulił mnie.
Rozmawialiśmy gdzieś tak razem z około 2 godziny nawet nie zwróciłam uwagi kiedy to minęło. Nic mu nie mówiłam, że w torbie mam telefon jego przyjaciela. Odprowadził i do domu i zaproponował kolejne spotkanie.
-Jasne z wielka chęcią, ale kiedy?
-hmmm jutro ?-zaproponował.
-nie mogę, przyjeżdża do mnie przyjaciółka z którą się dawno nie widziałam..
-to wiesz co mam pomysł, moi kumple z chęcią ją poznają, i ciebie też wpadnijcie do nas wieczorem zrobimy mała imprezę.
-Spoko , Dziękuje ci za wszystko-pocałowałam go w policzek i korzystając z okazji wrzuciłam mu karteczkę z moim numerem do kurtki a na dole napisałam „jeżeli chcesz to odezwij się Caroline”.
Weszłam do mieszkania była 17:00 a za godzinne spotkanie. Zadzwoniłam po Merry była u mnie za 10 minut, ubrałam się umyłam i zawiozła nas do CP, miałyśmy chwile czasu to weszłyśmy na szejka. Zegar który wisiał w McDonald’s wskazał 18:00 poszłyśmy na parking, przyjechało duże auto, lecz nie było mediów ani nic z tym związanego. Miałam szczęście. Cała piątka podeszła do nas zaczęli rozmowę
-która z Was ma mój telefon i dlaczego go ukradłyście?-zaczął Zayn
-Co?!. Nic podobnego. Telefon leżał samotny w herbaciarni a myśmy chciały ci go zwrócić, ale nie wiedziałyśmy jak-zaczęła nas bronić Merry.
Harry jak tylko mnie zobaczył to się uśmiechnął, i tylko śmiał się sam do siebie na boku. Każdy z chłopaków się na niego patrzył, ale on to zignorował po prostu patrzył na mnie. Byłam szczęśliwa.
-Stary tak mogło być byliśmy tam przedwczoraj po południu pamiętasz-powiedział Niall a ja od razu miałam nadzieję, że zarzuty Zayna z nas zejdą
-No masz rację. Sory dziewczyny-przeprosił.
Oddałyśmy mu telefon. Nagle ni stąd ni z owąd wtargnął Liam i powiedział:
-Robimy jutro domówkę , wpadniecie?-tu popatrzył się na Merry i uśmiechnął się do niej.
-Tak ja coś o tym wiem-popatrzyłam się na Harrego a on spuścił wzrok-Będziemy będzie też moja przyjaciółka która jutro do mnie przyjeżdża.
-Z chęcią ja poznam-powiedział Lou.
-Dobrze, Do jutra w szkole –rzuciłam niewinny uśmiech każdemu po kolei. A zamiast oni zrobić to samo to podeszli do nas i zaczęli nas przytulać.
Ostatni w kolejce do mnie został Harry, który do mnie podszedł przytulił i pocałował w policzek szeptając do ucha: mam ochotę zobaczyć cię jutro w szkole”
Szczerzyłam się do siebie przez bardzo długo. Z Merry wisiałyśmy na telefonie  z 1,5 godziny a potem z Domi 2 godzinki, lecz nic nie powiedziała o tym że przyjedzie. Położyłam się do łóżka zamknęłam oczy i chciałam żeby ten dzień był tak samo udany jak ten.
Zasnęłam.
No i mamy 3 rozdział, trochę długi, ale na wsze prośby starałam się zrobić jak najdłuższy, proszę o komentarze, bo one mnie motywują i o followanie mnie na tt @Karola1DPol.Pozdrawiam

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Rozdział 2.
Bałam się. Było przed dzwonkiem więc jeszcze nikogo nie było w klasie. Siedziała tylko w drugiej ławce krótkowłosa dziewczyna, która patrzyła na mnie pytającym wzrokiem, lecz się nie odezwała. Usiadłam w ostatniej ławce, aby nikt mnie nie widział, bo nie lubię być w centrum uwagi. Zadzwonił dzwonek wyjęłam książki, weszła klasa nie zwracając na mnie uwagi , po prostu mnie nie widzieli, dopiero gdy weszła pani profesor o krótkich włosach i brązowych oczach to się zaczęło .
-Witam wszystkich przywitajmy nową uczennicę Caroline Fox.
Od razu wszystkie oczy zostały skierowane w moja stronę. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
-No podejdź tu na środek, pokaż się wszystkim-tu uśmiechnęła się do blondyna imieniem Niall- przywitajcie ją radośnie.
Chciałam już usiąść, ale mnie zatrzymała. Wyszłam z nią za drzwi bo chciała rorozmawiać. I zaczęła naszą dość dziwną rozmowę.
-Wiem, że jesteś tutaj nowa, ale nie zdziw się za bardzo jak na korytarzu będziesz widzieć chłopców z One Direction
-Słucham???!!!
-Tak wiem wiem to dla ciebie wielki zaszczyt ich widzieć, ale właśnie wybrali sobie naszą szkołę, że będą się uczyć , bo jak na razie robią sobie wolne od muzyki.
-Dobrze, ale reszta szkoły jest do nich przyzwyczajona ?
-Tak-uśmiechnęła się-jestem też dyrektorką szkoły także wiem o nich dużo. Traktuj ich normalnie tak jak by byli twoimi kolegami.
-ale ja w tej szkole nikogo nie znam
-nie ważne, wejdź już do klasy-pokazała palcem wskazującym na drzwi.
Weszłam do klasy, ale chwile potem zadzwonił dzwonek. Podeszłam do mojej szafki z numer 142, otworzyłam ją i nagle ktoś koło mnie stanął.
-Cześć jestem Merry-podała mi rękę. Przede mną stała dziewczyna w rozpuszczonych rudych włosach do pasa , piegami i ślicznymi niebieskimi oczami- ty jesteś ta nowa prawda ??
-Tak Cześć –podałam rękę-Caroline. Miło mi Cię poznać bo nie mam tu żadnych znajomych,
-mam godzine wolnego idziemy gdzieś pogadać.?
-Jasne .
I poszłam za rudno-włosą dziewczyną.
-To tutaj-powiedziała
***
W środku było bardzo przytulnie miłe miejsce, to była bardziej herbaciarnia .Siadało się na takich poduszkach i był stolik , herbat było bardzo wiele wiec można było wybierać w różnych smakach.
-Opowiedz mi coś o sobie-zaczęła
-Więc ja hmmm. Eeeee-nie mogłam nic powiedzieć-no jestem nowa i trudno i znaleźć tu jaki kolwiek kontakt, przyjechałam z Polski, moi rodzice chcieli tu mieszkać więc to chyba tyle. Nie lubię o sobie opowiadać
-Hm ciekawe ja też stąd nie jestem . Mieszkałam w Irlandii
-Ciekawe. –odparłam.
Bardzo miło mi się z nią rozmawiało przegadałyśmy tak z 40 minut. Nagle dostrzegłam telefon leżący na podłodze.
-Ej-powiedziałam do Merry-telefon, zobaczymy ?
-Jasne.
Wzięłam telefon i nie wiedziałam do kogo on należy. Weszłam w listę połączeń i był numer podpisany ,,aameg”.
- To pewnie dziewczyna tego do kogo należy ten telefon.-powiedziałam
-Dzwoń , trzeba oddać tę zgubę.
Dzwonie. Nikt przez chwile nie odbierał, ale w ostatnim momencie odebrał mężczyzna około 30 lat, i powiedział:
-Tu menager od Zayn’a Malik’a z kim mam przyjemność ?!
W tym momencie popatrzyłyśmy się na siebie z Marry i nie wiedziałyśmy co powiedzieć.
-Rozłącz-odparła.
I zrobiłam tak jak kazała. Usiadłyśmy z głębokim wdechem i wydechem.
-Trzymasz w ręce telefon mojego przyszłego męża-powiedziała a ja buchnęłam śmiechem.
-Hahaha, -chwyciłam za mój telefon i zadzwoniłam do Dominiki
-Do kogo dzwonisz?!.
-Do mojej przyjaciółki muszę jej o wszystkim powiedzieć
-Okej – zaczęła coś szperać w telefonie.
Byłam tak podniecona całą tą sytuacją że jak odebrała nie potrafiłam nic powiedzieć.
-Hallo ?-powiedziała Dominika
-słuchaj chodzę do szkoły z chłopacami z One Direction i rozmawiałam przed chwilą z menagerem Zayn’a i trzymam w ręce jego telefon.-powiedziałam z rogalem na gębie
-weź sobie ze mnie jaj nie rób tylko mów o co chodzi- powiedziała przyjaciółka która w ogóle mi nie wierzyła…
__________________________________________________
mamy kolejny rozdzial 2<3333. komentujcie, każdy może dodać komentarz nawet anonimowy ;DDD. jak chcecie więcej <3.

niedziela, 15 stycznia 2012

Rozdział 1.
Siedziałam na ławce w parku, sama.Czekając na Niego , moje kochanie które nigdy by mnie nie zostawiło i wiem, że zrobiłby dla mnie wszystko. Zadzwonił do mnie godzinę temu powiedział, że chce się spotkać bo ma mi coś bardzo ważnego do powiedzenia. Bałam się, najgorszego , tego że powie , że nie widzi dla nas przyszłości, lecz starałam się uspokoić. Czekając na niego włączyłam iPod'a i pierwszą lepszą piosenkę, akurat leciało One Direction-Taken.Podśpiewywałam troszeczkę,lecz po chwili przyszedł on.
-Hej mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia- powiedział lodowatym głosem.
-Co się dzieje, Skarbie ?
- Moi rodzice chcą wyjechać , daleko do Kanady , za lepszą pracą i domem, od jutra się nie zobaczymy juz NIGDY więcej,Przepraszam i wiedz, że zawsze znaczyłaś i będziesz znaczyć dla mnie więcej niż wszystko.
Odszedł nie dając mi nic powiedzieć.Po prostu poszedł po tym co wszystko razem przeszliśmy.Zapłakana poszłam w stronę domu ze słuchawkami w uszach. Słuchałam teraz Pcn-Dla. Tak go kochałam a on zrobił mi takie coś.Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Weszłam do domu cala zapłakana, mama mnie zobaczyła pobiegła za mną zapytać co się stało, lecz ja zamknęłam jej drzwi z mojego pokoju przed nosem. Nie chcialam sobie wyobrażać sobie dalej zycia bez niego.Mialam okropne myśli. Nagle do pokoju bez pukania wszedł mój tata , minę miał okropną, od razu rozpoznałam, że coś się stało . Usiadł na moim łóżku i zaczął:
-Kochanie wiem, zę to będzie dla Ciebie bardzo trudne, będziesz musiała zostawić Szymona swojego chłopaka przyjaciół Wiktorię i Dominikę, ale musimy wyjechać. Do Uk, nie ma innej opcji . Przepraszam ale tak musi byc
-ale tato...
-nic nie mów po prostu bądź dzielna
Wyszedł. Caly świat mi się zawalił, straciłam moje kochanie teraz stracę całą resztę.Zapłakana poszłam spać mając nadzieje, że będzie tak tylko lepiej. Postanowiłam sobie zmienić imię na mój angielski odpowiednik Caroline , i z głową do góry poszłam spać.
     **`` 2 miesiące później``**
Nowy dom jest nawet spoko, ale bardzo trudno jest mi tu nawiązać jaki kolwiek kontakt z innymi.Z językiem nie mam problemu, lecz nikogo tu nie znam.Jutro pierwszy dzień w nowej szkole, więc będzie mi bardzo trudno.Weszłam szybko na internet pogadać z dziewczynami i obczaić moją nową szkołę.Od razu zapisałam się tam do Forum klasowego, i doznałam szoku, Do forum był zapisany Harry Styles,którego uwielbiałam, lecz od razu pomyslałam, że ktos zrobił tylko fan club. Nie wiele myśląć , wyszłam ze strony gadałam z dzewczynami , sprawdziłam e-mail i face. Na facebook'u miałam kilka nowych zaproszeń od nowych koleżanek i kolegów. Przyjęłam i chwile z nimi popisałam, lecz chwilę późniwj wyszłam i poszłam spać. Wyłączyłam komputer.
Rano sie obudziłam nie wiele myśląć ubrałam się, lekki make up, i spakowana.Wdech wydech nie denerwuj się- powtarzałam sobie w glowie, lecz i tak wiedziałam, że będzie okropnie. Bałam się odrzucenia ze strony nowych rówieśników. Weszłam do szkoły która była ogromna.Nikogo nie znałam , i zobaczyłam go, wokół mnóstwa dziewczyn. Harry Styles więc się nie myliłam, to była prawda.Zrobiłam oczy jak 5 złotych on się na mnie popatrzył i lekko usmiechnął, a ja poszłam dalej nie wiele mysląć. Kiedys z nim pogadam -myslałam, może uda mi się do niego dojść. I weszłam do klasy na pierwszą lekcję którą była geografia ...
__________________________________________________________________________-
To mój pierwszy wpis, mam nadzieje, że się podoba ;D. Proszę o szczere komentarze, jak będzie ich kilka dodam kolejny rozdział . Pozdrawiam :*.