niedziela, 19 lutego 2012


Rozdział 15.
- No to zacznie się kazanie- powiedziała Domi przerażonym głosem.
- nie martw się musi być dobrze…- próbowałam ją uspokoić.
Usiadłyśmy na kanapie w dużym pokoju i spodziewałyśmy się najgorszego. Lou stanął za kanapą a Hazza usiadł na stoliku, który stał naprzeciwko kanapy.
-co wyście narozrabiały…??-spytał Hazza a Lou chodził od punktu do punktu patrząc w podłogę.
-no bo was nie było…
-to moja wina-przerwałam Domi… wiem, że ona nie lubi kłótni i uczy się na błędach, więc zaryzykowałam.- tak to moja wina, to ja chciałam..
-ale siedzimy w tym razem-zabrała mi głos Domi.
-dobra przestańcie się kłócić-powiedział Harry
- a ty do jasnej cholery skończ już tak łazić, bo mnie do wkurza-krzyknęła do Lou Domi na ostatkach cierpliwości.
Stanął. Zdziwiło go to, że Domi jest taka dla niego. Nigdy jej takiej nie znał.
-Myśmy nic takiego nie zrobiły a macie do nas pretensje. Zabawiłyśmy po prostu bo was nie było. Możemy robić co chcemy nasze życie. Więc nawet jak coś to ani ja ani Carolina nie mamy was za co przepraszać, skończyłam –powiedziała wkurzonym głosem i wyszła z pokoju a Lou za nią.
-ty też tak uważasz.?-zapytał Harry.
Dobrze wiedziałam co miał na myśli.? Ale skąd się dowiedział.? Skąd wiedział, że podrywałam tamtego kolesia. Ja nawet nie wiem kim on jest. Nic nie pamiętam… chciałam mu powiedzieć, ale nie wiem jak by to przyjął.
-ja na prawdee-jąkałam się.
Usiadł obok mnie i patrzył na mnie groźnym wzrokiem.
-dlaczego to zrobiłaś.? Źle ci ze mną.
-kurde Harry-mówiłam już z zdenerwowaniem-ja nic nie zrobiłam, nie całowałam się z nim ani co gorsza nie przespałam się z nim…
-cooo.?-spytał
-tak . dobrze mówię, nie masz mi mieć co za złe bo nic wielkiego nie zrobiłam, zresztą gdyby nie Domi to bym o niczym nie wiedziała. Nic nie pamiętam, bo byłam za bardzo pijana
-ale o czym ty mi w ogóle mówisz….
- a ty o czym.?-nie wierzyłam, że się wygadałam…
-noo o tym, że się upiłaś… - nie wierzył w to co usłyszał- ale cos ty zrobiła.??
-no Harry to nic wielkiego…
Wyszedł z pokoju.. Wiedziałam, ze go to bardzo bolało. Ja poszłam do siebie i położyłam się na łóżku zaczęłam płakać.
Przyszła do mnie Domi i siedziała ze mną. Potrzebowałam teraz tego…
-zgoda.?-spytałam. Miałam na myśli ją i Lou.
-tak.. a u was.?
-nie wiem, wyszedł nic nie powiedział- rozpłakałam się.- wiesz co zostaw mnie samą.
x.Domi.x
Wiem źle zrobiła, ale to nie powód by tak się zachowywać chodziło mi o Harr’ego. W sumie potrzebował czasu by to przemyśleć, ale chciałam z nim pogadać. Carolina by tego nie chciała, ale musiałam wziąć sprawę w swoje ręce bo nie chciałam najgorszego.
Szukałam Hazzy wszędzie, ale go nigdzie nie wyszło. Pomyślałam, że będzie za lasem nad jeziorkiem. To jego ulubione miejsce do przemyśleń. Nie myliłam się. Za kupą krzaków, siedział Harry, który patrzył na wodę bez celu. Dosiadłam się.
- co jest.?
Cisza. Nie odzywał się.
- to koniec-spytałam.
-cooo.? Mówiła ci coś.? Że chce.?-przeraził się
-nie.. nie, ale ona myśli, ze ty chcesz.
-nie, po prostu chciałem to przemyśleć, wiem, ze nie zrobiła tego specjalnie,ale…. dobra lecę ratować to co się psuje- pocałował mnie w policzek i poleciał do domu.
                Wróciłam do pokoju gdzie czekał na mnie Lou na łóżku. Ewidentnie chciał porozmawiać.
-no siadaj-powiedział- głodna.?
-nie przekąsiłam jak byłam na dole w kuchni, chciałeś o czymś pogadać.?
-nie po prostu chciałem miło spędzić wieczór w towarzystwie mojej dziewczyny…
Całą resztę tego wieczoru spędziłam w miłym towarzystwie, mając nadzieję, że ten czas będzie trwał jak najdłużej…

x. Harry .x
Trochę czasu mi zajęło zanim wróciłem do domu. Miałem plan jak walczyć o nią, chodź dobrze wiedziałem, ze to ona zawaliła.
Wiedziałem, że znajdę ją w jej pokoju. Leżała na łóżku i płakała.
Podniosła głowę jak tylko mnie zobaczyła i nie chciała wierzyć oczom.
-Harry ja cię przepraszam-wydukała
-nie mów tylko chodź.
Pociągnąłem ją za sobą.
-gdzie idziemy.?-spytała
-zobaczysz.
Przez całą drogę milaczeliśmy a ona patrzyła tylko w ziemię nic nie mówiąc. Zaprowadziłem ją do kącika, który sam dla niej przygotowałem.
Plaża, może, skały. Miałem nadzieję, że jej się podoba.
-alee.
-nic nie mów-zatkałem je usta ręką. Po prostu bądź.
``` 2 godziny później```
Wszystko dobrze. Jest bardzo dobrze. Zaczęliśmy się namiętnie całować.
Doszliśmy do domu i położyliśmy się na łóżko.
-chcesz tego-zapytałem.
-tak-całowała mnie bardziej.
Rzuciliśmy się na łóżko całując się coraz bardziej. W między czasie ściągaliśmy z siebie ubrania.
Dalej było tylko romantyczniej.

może i krótki, ale nie miałam weny ;D. dzięki za tyle odwiedzin ;p. i prosze o komentarze, jakieś pomysły na dalej.?;P pisać <3


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam twojego bloga . :* Polecam również http://i-wantyousodesperately.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehe ;d
    było romantycznie kazdy wie o co chodzilo ;p
    swietny rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale boski !!! kocham tego bloga jest poprostu MEGA !!! <3 <3 <3 juz nie moge doczekac sie nastepnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  4. o..;-)) Bardzo mi się podoba zachowanie Hazza .:D

    OdpowiedzUsuń