niedziela, 22 stycznia 2012


``Rozdział 6``
Niech to szlak-moja pierwsza myśl, nie wiedziałam co powiedzieć, przecież tyle mi zebrało pozbieranie się po naszym zerwaniu w końcu jestem szczęśliwa a ten gnój do mnie dzwoni. Takie były moje myśli po tym co zobaczyłam na wyświetlaczu telefonu. Byłam załamana, ale nie mogłam pokazać tego Harr’emu, przecież wiem jak mu na mnie zależy, znałam go już długo i wiem, że jak by go dorwał to by mu nie darował. Oddzwonić czy raczej nie.?-powtarzałam sobie w myślach. W końcu doszłam do wniosku, że nie zadzwonię jak to coś ważnego to sam zadzwoni. Długo czekać nie musiałam, zaczął dzwonić telefon z dźwiękiem który był ustawiony specjalnie na niego. Patrzyłam się w wyświetlacz z 10 s w końcu z trząsającą się ręką odebrałam.
- Haaallloo- wykrztusiłam
-Heeeeej, wiem, że pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać, ale mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. Moi rodzice wyprowadzają się do Londynu, możemy znowu być razem!!!!!-powiedział.
Zamurowało mnie Hazza właśnie brał prysznic obok , rozłączyłam się i zapłakana pobiegłam do pokoju naprzeciwko który miał być moim pokojem na dzisiaj do spania. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie musiałam długo czekać na towarzystwo bo zjawiła się od razu Domi. Była szczęśliwa bo chyba jej wychodziło z Lou jak mnie zobaczyła od razu posmutniała. Podbiegła do mojego łóżka, usiadła obok mnie-płaczącej smarkuli.
- Co jest Carola ??-powiedziała lodowatym głosem.
-Szzzzymek-wystarczyło, że powiedziałam jedno słowo a ona od razu wiedziała o co chodzi.
-Przeprowadza się tu co nie.?
-skąd to wiesz-powiedziałam zapłakanym głosem.
-Bo Justyna mu dała kosza, to dla niej z Tobą zerwał, przepraszam, że ci tego wcześniej nie powiedziałam, ale widziałam jak chcesz żeby ci wyszło z Hazzą.
-wiesz co w sumie to i lepiej, że mi nie powiedziałaś, dzięki-przytuliłam ją-ale teraz mi wszystko opowiedz.
-więc gadałam z Olą przyjaciółką Justyny, zakochał się w niej i to dla niej z tobą zerwał nie dlatego, czemu ci powiedział. Cały czas Cię okłamywał, i w cale jego rodzice nie chcą się przeprowadzić tylko on sam chce dla ciebie, ale ty jesteś taka mądra, że do niego nie wrócisz bo masz Hazzę-przytuliła mnie.
-taaaaa-pokazałam sztuczny uśmiech i położyłam się na drugi bok- sory Domi ale chce być sama przepraszam.
-okej wytłumaczę to jakoś chłopakom.
x. Domi .x
Wyszłam z jej pokoju a przed drzwiami stał Hazza
-nic nie słyszałeś, nie.?
-a powinienem-powiedział zmartwionym głosem-miała na mnie czekać u mnie… ale jej nie ma co się dzieje ?
-nic.. po prostu ma gorszą chwile-powiedziałam- koniec już imprezy ??
-taaaa wszyscy poszli do siebie i Lou Cię szukał –powiedział wpatrując się w drzwi, z miną ,, WTF, o co tu chodzi”
-okej to idź do siebie jutro z nią pogadasz.-przytuliłam go- dobranoc
I poszłam, mając nadzieję że da jej spokój przynajmniej na dzisiaj chciała byś sama.
x. Carola .x
Wszystko słyszałam o czym gadali przed drzwiami, wiedziałam, że nie da za wygraną. Po 10 minutach z zegarkiem na ręku zapukał 3 razy do drzwi, wiedziałam, że to on bo to była nasza umowa.
-wejdź-krzyknęłam zapłakana.
-co jest mała.?-zapytał zaniepokojony-boję się o Ciebie.
-nie masz o co. po prostu nagle odezwały się sprawy sprzed kilku miesięcy, bolesne sprawy do których nie chcę wracać.
-powiesz mi kiedyś?
-możesz nawet spotkasz tą sprawę. -Nie rozumiał o czym mówię, ale jutro miałam ochotę mu powiedzieć.- może pójdziemy spać, co?
-jasne a mogę zostać u ciebie bo się martwię?
-oczywiście ty zawsze-uśmiechnęłam się do niego a on mnie przytulił od tyłu wtulił dłonie w moje włosy które były pokręcone do ramion czarne.
-uwielbiam twoje włosy a poza tym ładnie pachniesz-powiedział a ja czułam jego oddech na mojej szyi.
Odwróciłam się i pocałowałam go w usta a po jakiś 10 minutach zasnęłam w jego objęciach.
Obudziłam się jak było rano-rano nie wiem która godzina, ale cokolwiek było jasno, na dole były krzyki. Hazzy obok mnie nie było więc ubrałam się i zeszłam na dół. Na schodach był zegarek który wskazał 10:43. O matko-pomyślałam.
-co tu się dzieje?!-wykrzyczałam przestraszona. Na dole nie było ani Domi ani Merry nikogo tylko Niall i Harry-odpowie mi ktoś?
-no bo chciałem zrobić śniadanie dla wszystkich jak każdy spał ale wstał ten głodomor jak się dorwał do lodówki to nic nie chce oddać, wszystko zjadł i nie ma co jeść-tu pokazał mu język.
-nie moja wina wiesz jaki jestem-posmutniał Niall
-no dobrze już już, przejdę się do skelpu po coś-poszłam na góre po torebkę-idziesz ze mną rzuciłam zalotne spojrzenie Hazzie?
-jasne-usmiechnął się – daj mi 20 minut.
Czekałam już na niego na dole z torebką podjadając banana i rozmawiając z Niallem, zszedł na dół dał mi buziaka a ja tylko zapytałam się Nialla
-potrzebujesz coś?
- 3 kg marchewek-popatrzyłam się na niego ze zdziwieniem, ale mówił serio, a ja się zaśmiałam i obiecałam, że kupię.
Przechodzą obok Hazzy złapał mnie za rękę i powiedział –tylko się nie zdziw jak wokół nas będą dziennikarze itp.
-dlatego masz ten kaptur-założyłam mu- i śliczne okulary -które mu dałam-trzymaj miały być kiedy indziej ci dane, ale myślę że ci się podobają
-są rewelacyjne- nałożył i się uśmiechnął a ja go pocałowałam.-to powiesz mi dlaczego byłaś taka smutna wczoraj.?
-eh to dla mnie trudne, ale ci powiem bo nie chce mieś przed tobą tajemnic napisał do mnie Szymon mój były chłopak przeprowadza się do Londynu i chce do mnie wrócić
-słsłucham?!-myślał, że się przesłyszał.
Opowiedziałam mu całą historię i obiecał mi, że poradzimy sobie z tym razem, że zawsze będzie przy mnie i zawsze mi pomoże, w między czasie zadzwoniła Domi powiedzieć co jej kupić i takie tam. Na szczęście nie było wokół nas reporterów. Szłam z Hazzą za rękę, gdy weszliśmy do sklepu doznałam szoku, w kasie numer 7 stał Szymon….
-Kto to.?-zapytał Hazza
-powód dlaczego byłam smutna- próbowałam się ukryć, lecz chyba niepotrzebnie . Hazza zmierzył go wzrokiem od stup do głów
-Jak mogłaś z nim chodzić-zadał mi dziwne pytanie
-Kochałam go.-posmutniałam.
Miałam dużo szczęścia bo Hazza mnie przytulił i ukrył przed nim .  nie widział, lecz 2 minuty potem zadzwonił na telefon ale odebrał Harry, o matko-pomyślałam. Bądź dzielna- powtarzała mi moja podświadomość tak też zrobiłam. Wiedziałam, że to Szymon, pewnie nas widział i co teraz co teraz??
- no okej Lou spoko .-uśmiechnął się-co ty taka przerażona?- uśmiechnął się.
- nie nic po porstu nic, co chciał.?
-mleko chciał byśmy mu kupili.-ej mała on już ci da spokój, idź rób zakupy a ja z nim pogadam,-
- alle
-idź. po prostu zaufaj.

7 komentarzy:

  1. Wow! Powrot Szymona ;D zapowiada sie ciekawie. Super rodział ;** Czekam na nastepny :)
    Harry jest taki słodki dla niej <3
    Twitter:
    @paulusiagda_

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny rozdzial czekam na nastepny <3 kasiaa <3

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry pomysł z szymkiem !
    kocham, kocham, kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  4. suuuuuper rozdział ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. suuper opo! ale się troche obawiam tej rozmowy Hazzy z tym całym Szymonem...
    martini

    OdpowiedzUsuń
  6. dawaj nastepny czekam z niecierpliwością!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. gdzie nastepny ??

    OdpowiedzUsuń