Rozdział 21.
x.Daga.x
Weszłam
do domu i od razu wiedziałam czego chciałam. Wejść na górę, spakować się, kupić
pierwszy lepszy bilet to Londynu i zapomnieć o tej całej przygodzie która mnie
spotkała.
Ale czy tak się da? Czy będę potrafiła zapomnieć o tych
wszystkich chwilach spędzonych z nimi, a zwłaszcza z dziewczynami?
Zapłakana wbiegłam na górę, łzy spływały mi po policzku. Trzymając
w ręku chusteczkę usiadłam na schodach bo z płaczu nie potrafiłam dalej iść.
Całą akcję widziała Domi. Dziewczyna podeszła do mnie od
razu jak weszłam do domu
-co jest.?
-Zayn mnie zdradził-wyszlochałam i oparłam głowę na jej
ramieniu.
-cooo.?
Zdumiała. Siedziała trzymając mnie za rękę jedząc jabłko,
które jak widziałam od razu jej zbrzydło.
Siedziałyśmy w takiej chwili trochę czasu, ale potem
powiedziałam jej, że chce iść do pokoju. Więc mnie odprowadziła, jak wyszła
zaczęłam się pakować, ale ja zamiast kontynuować czynność którą zaczęłam
położyłam się i zasnęłam chcąc zapomnieć o wszystkim.
2 godziny później obudziłam się z kocem na sobie. Obok
mojego łóżka siedział Zayn, który był przysypiający na krześle.
-co ty tu robisz.?-wstałam i się oparłam o łóżko- zresztą co
to mnie obchodzi. Wyjdź stąd-pokazałam palcem wskazującym na drzwi.
-posłuchaj daj mi to wyjaśnić.
-co chcesz wyjaśnić, pewnie też chcesz powiedzieć, ze to nie
tak jak ja myślę. Masz jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy na świecie..
Przecież taka miłość nie mogła spotkać mnie. Nienawidzę cię za to co mi
zrobiłeś-rozpłakałam się. Próbowałam powstrzymać łzy, ale na daremne.
Usiadł koło mnie i próbował mnie uspokoić.
-wysłuchaj mnie…
x.Caroline.x
Siedząc
z Domi w pokoju zaczęłyśmy malować sobie paznokcie.
-ej a może by tak gdzieś pojechać.?-zaproponowała Domi
-pewnie ale zależy czy te jełopy będą chciały pojechać, że
tak to nazwę-zaczęłyśmy się śmiać
-Larrry!-zawołała Domi.
W 2 sekundy z dołu zaczęły dobiegać hałasy trzasków. Zbite
zdjęcie na piętrze, łomot na drzwiach, słychać było, że biegną nasi chłopcy.
-coo.? Chcecie jechać do NY.?:)
-pewnie-Dominika aż z wrażenia wstała.
-no to pakujcie się nasza 4 jedzie – powiedział Harry z
uśmiechem na twarzy.
-przepraszam, ale ja Dagi teraz nie zostawię-wtrąciła Domi.
-ja też nie-poparłam ją.
-a co się stało z nią.?-Lou udawał zaskoczonego.
Było pewne że wiedzą o czym mowa, bo Zayn od razu im
powiedział. W końcu najlepsi przyjaciele. Przeszło mi przez myśl, że nas
nabierają, że my niby nie wiemy.
-dobra nie udawaj debila za 3 godziny na dole spakowani
papa-powiedziała i wypchała ich za drzwi.- ty po nią idziesz.
Za kilka minut stałam pod drzwiami jej pokoju. Zza ściany
słychać było szepty. Zdziwiło mnie że nie kłóci się z Zaynem no ale wszystko
możliwe.
Zapukałam i usłyszałam pozwolenie do wejścia do pokoju.
-siemka Daga jedziemy z Larrym do Ny jedziesz z nami.?
-nie wiem mam za 2 godziny samolot do Uk.
-cooo.?- ja z Zaynem aż wstaliśmy z zdziwienia.
- no tak . nie chcę tu już zostawać.
- nie ma takiej opcji jesteś spakowana a za 2 godziny
jedziesz z nami do Ny, bilety kupione cała 5. Czekamy za 2 godziny na
dole-wyszłam z pokoju.
Po dwóch godzinach jechaliśmy na lotnisko. Oczywiście
prowadził Harry, któż inny ośmieliły by się sterować tak zacnym autem jakim
była limuzyna. Po kilku męczących godzinach lotu dotarliśmy na miejsce. W ogóle
nie było czuć różnicy między strefami czasowymi. Dodali nam kilka godzin do
przodu no ale trzeba to jakoś znieść.
Zameldowaliśmy się w najlepszych hotelu w Nowym Yorku.
Chłopcy zarezerwowali pokój 5 osobowy, bo nie chcieli by Daga była sama.
-no to co?-zapytało z uśmiechem na ustach Hazziątko- rozpakowujcie
się a jutro idziemy podbijać miasto.
Po kilku morderczych dla mnie, Dagi i Domi godzinach, które
były spowodowane tylko jedną łazienka w pokoju, musiałyśmy iść spać.
-Dobranoc-powiedział do każdego Lou-i pocałował Domi w
czubek głowy.
Słychać było jak Daga płakała, chodź nic nie mogłyśmy zrobić.
Po 10 godzinach snu, na pierwszy rzut zwiedzania miała iść statua
wolności, nazywana przeze mnie i Domi babką z lodami.
-no to jedziemy-wziął mnie Harry pod rękę a po drugiej
stronie szła Daga, za nami Domi wraz z Lou.
-o Boże jaka ona ogromna-Domi złapała się za czubek głowy. Zawsze
myślałam, że jest mniejsza
-to widocznie źle myślałaś-szturchnął ja Lou ramieniem.
-ale wiesz Domi to nie jest szczyt naszych marzeń- z uśmiechem
powiedziałam do przyjaciółki.
-oł jee Floryda na nas czeka .
-no oczywiście mam tu bilety-pokazał 5 biletów Harry- na
pojutrze jedziemy spełnić wam marzenia.
-hahahahhahaha, żartujesz-wyśmiała go Domi.
-yyyy nie.?-spytal z sarkazmem.
-yyyy TAK. Floryda na nas czeka- podszedł do nad Lou robiąc
wielkiego tulasa, tak, że cała nasza paczka się przytuliła.
Zwiedzanie jednej tysięcznej miasta zajęło nam ponad 5
godzin. Wszyscy zmęczeni jechaliśmy żółtą taksówką na którą uparła się Domi.
-no w końcu w hotelu strasznie mnie bolą nogi-powiedziała
Daga śmiejąc się udawanym śmiechem.
-poczekajcie ktoś dzwoni-Harry odebrał telefon i poszedł na
stronę.- cooo? Okej wracamy za kilka godzin.
-co się stało-spytałam.
-wracamy do La. był napad do domu a Zayn z Niallem są w
szpitalu w bardzo krytycznym stanie
Łzy napłynęły mi do oczu.
No siemka, sorki, ze tak długo czekaliście ale już macie ;D.
nawet nie wiecie jak wam dziękuj, ze dalej czytacie te wypociny. Strasznie trudno
mi się dla was pisze nie mogąc używać emotek. Ale już kończe mojego bloga bo
nie mam pomysłów. Ale jeżeli chcecie to zaczne pisać coś nowego bo mam pomysł.
Proszę o komentarze i opinie.
@Karolaxxx1
Ps. Daga dzięki za pomysły ; )
Ps. Daga dzięki za pomysły ; )
nie no :( nie kończ bedziemy ci jakoś pomagać
OdpowiedzUsuńświetny ;p
OdpowiedzUsuńniech daga i zayn sie pogodza prosze ;p