Rozdział 19.
-spakowana.?-
krzyknął do mnie Harry z sąsiedniego pokoju.
-tak tylko jeszcze czekam na dziewczyny, żeby do mnie
przyszły.
Siedząca obok mnie Kasia siedziała smutnie wpatrując się w
telefon.
-szkoda, że z nami nie jedziesz- powiedziałam do niej.
-wiem ale to nie moja wina, muszę tu zostać bez względu na
to czy chce czy nie bo mama jest dla mnie najważniejsza.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Blondyn
wychylił swoją głowę zza drzwi i zapytał się czy może wejść.
-jasne.
Usiadł obok Kasi próbując ją przekonać, żeby z nami jechała.
Na próżno.
Dziewczyna pocałowała go i wyszła mówiąc, że się bardzo
śpieszy.
-będzie mi jej bardzo brakować
-wiem, ale to tylko pół roku, jeżeli to prawdziwa miłość to
dacie sobie radę
Zadzwonił telefon, odbierając zobaczyłam na wyświetlaczu
imię najlepszej przyjaciółki
-hal..
-AAAA jedziemy do USA. Aaaaaa-usłyszałam w słuchawce
-czy ty jesteś głupia.??
-yyy czemu-powiedziała zdzwionym głosem Domi.
-jesteś obok w pokoju.
-no i co. Też, cię kocham. A teraz się pakuj a nie
rozmawiaj-rozłączyła się.
A głowie chodziła mi tylko jedna myśl: WTF.??
Przyjechaliśmy
na lotnisko 2 godziny przed wylotem. Odprawa i te inne rzeczy trochę trwają, a
zawsze samolot może przylecieć wcześniej.
Stojąc wtulona w Harr’ego zauważyłam, ze nie ma Dominiki.
-gdzie jest Domi.?-spytałam Lou lekko poddenerwowana.
-poszła do domu bo zapomniała swojego łańcuszka szczęścia,
wiesz, że się z nim nie rostaje.
Minęło trochę czasu zanim wyruszaliśmy. Gdy w końcu nadszedł
ten moment trzymałam Harr’ego mocno za rękę bo strasznie się bałam.
Krajobraz za oknem był niesamowity. Chmury które jak byłam
mała zawsze przypominały jakieś śmieszne stworki, teraz wyglądały jak wata
cukrowa, które Lou pewnie zjadł by łyżeczką.
Włożyłam słuchawki na uczy i odpłynęłam w sen mając przed
sobą jeszcze około 7 godzin lotu.
x.Daga.x
Siedziałam
obok mojego wybranka. Nasze palce były razem splecione w jedno.
Myślałam o tym jak to będzie tam, inne życie, nowe życie, nowi
ludzie, nowe wszystko.
-ej a gdzie my tak właściwie będziemy mieszkać.?-spytałam
Zayna
-wiesz, mamy wkupiona willę w Los Angeles.?
-gdzie.???
-no w LA.
-tylko nie tam-posmutniałam
-a co tam takiego jest.?
-nie nic.-uśmiechnęłam się
Próbowałam zrobić dobra minę do złej gry, ale najwyraźniej
mi to nie wyszło. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy. Bałam się go znowu spotkać,
nie chciałam patrzeć na jakiego straszną twarz, nie chcę tego człowieka znać.
On z dobrego domu nigdy nie znający nieszczęścia. Co mu powiem, że mój tata to
tyran który nas bił,zdradzał i teraz tu miesza ze swoją kochanką.?
-a będziemy się przemieszczać, czy tylko siedzieć w jednym
miejscu.?
-no wy raczej cały czas w jednym my będziemy podróżować, no
ale znając Domi i Carolinę zrobią wam w ciągu tych 6 miesięcy taka wycieczkę,
że zwiedzicie całe Stany Zjednoczone-powiedział Zayn który mnie przytulił. Oparł
się o mnie i zasnął.
x.Domi.x
-no zostaw tą książkę-usłyszałam od mojego chłopaka który
chciał mi wyrwać najpiękniejszą historię o miłości którą czytałam kiedykolwiek.
Na próżno- no ile można czytać, czytasz to chyba po raz 4
-yyy nie bo 5 i za każdym razem płaczę- czytałam dalej w
między czasie jedząc żelki .
-pogadałabyś ze mną lub cos
-no przecież rozmawiamy..
-no tak, ale nie robimy tego-tu mnie pocałował i przytulił
tak mocno, że w jego ramionach czułam się najbezpieczniej na ziemi.
-ej martwię się o Niall’a. Tęskni za nią. Ide do niego
pogadać z nim
-no ale mnie nie zdradź-przestrzegał mnie i puścił oko.
Irytujące były te jego wypominanki o zdradzie. Nie wiem jaka
była jego przeszłość, może się boi, ale było to strasznie wkurzające.
Przemieszczając się pomiędzy miejscami nie musiałam mówić
przepraszam, bo ten samolot był wynajęty tylko dla nas.
Chodząc tak przewróciłam się przynajmniej z kilka razy.
W końcu doszłam do siedzenia Nialla.
-siemka, jak tam.?
-tęsknię za nią. Tyle ci powiem, a u ciebie.?
-yh, dobrze, nie martw się dojedzie-puściłam mu oko
-skąd to wiesz.?-spytał bardzo zdziwiony.
-nie wiem wróżką nie jestem, ale mogę ci to
obiecać-przytuliłam go-. A no właśnie miałam się ciebie zapytać Lou został kiedyś
zdradzony.
-skąd to pytanie.?
-po prostu.
-no w 2 klasie podstawówki zakochał się w takiej Elenor,
zostawiła go dla takiego Toma bo miał lepsze kredki z temperówką.
Myślałam, że na miejscu posikam się ze śmiechu.
-okej dzięki-pocałowałam go w czubek głowy i odeszłam do
Lou.
-co jest.?-zapytał mnie mój chłopak
-jak dojedziemy muszę sobie kupic nowe kredki z temperówką i
gumką-uśmiechnęłam się do niego i kończyłam czytać moją powieść o miłości.
x.Caroline.x
Pierwsza myślą po przebudzeniu było to że zabiję tego kogoś
kto mnie zbudził ze snu o przystojnym Jessim, no ale kto to mógł być Harry.?
OCZYWIŚCIE!!
-wstawaj 3 dzwonki!!
-no i co-obróciłam się na drugi bok ignorując go.
-to oznacza ewakuacja.
No ale jak to stanie się coś.? a jak uderzymy w coś.? lub
utoniemy.??
-co co.? Gdzie moje rzeczy trzeba się ratować!
-żartuję chciałem cię nastraszyć ale zaraz wysiadamy.
Uderzyłam go najmocniej jak mogłam i usiadłam bez słowa.
``3 godziny później``
-AAAA Los Angeles . AAAA –usłyszałam Domi która jak
zobaczyła naszą willę to omal nie upadła
-każdy rezerwuje sobie pokój 3…2…1..
Każdy pobiegł w inną stronę by rezerwować jak najlepszy
pokój. Efektem końcowym tego było, że najlepszy pokój bo największy wyrwali
Domi i Lou.
-jak ci się podoba-zapytał Harry gdy staliśmy na balkonie
wtuleni w siebie.
Przed nami był piękny widok na napis HOLYWOOD.
Czego trzeba mi więcej.? Niczego
-kocham cię-powiedziałam do niego wtulając się w jego
ramiona .
kolejny rozdział ;D sorki że długo nie pisałam, ale nie było czasu, zostawiajcie komentarze ^^
ja już powoli kończę przygodę z blogiem <3. papap ;*
zeje.isty ;);***
OdpowiedzUsuńty jesteś głupia jako możesz kończyć tego bloga... a rozdział super <3
OdpowiedzUsuńno nie kończ, baranie ! pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńteraz wymyśl ciekawe przygody w LA *___*
Hah najlepsze 3 dzwonki w samolocie.!:))
OdpowiedzUsuńNo ładnie, ładnie http://foreverandeverfriendship.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń